Co najmniej zdumiał mnie bezprzykładny atak prezesa PiS na jednego z najbardziej zasłużonych naszych urzędników, jakim jest, nie tylko w mojej ocenie, pan Kazimierz Czaplicki, kierownik Krajowego Biura Wyborczego (że jego ponad 20-letnia obecność w Krajowym Biurze Wyborczym jest zastanawiająca – red.) Owszem, Kazimierz Czaplicki pracował jeszcze w Kancelarii Rady Państwa, w dziale zajmującym się radami narodowymi. I, chciałoby się powiedzieć, chwała Bogu, bo dzięki zdobytemu tam doświadczeniu mógł być jedną z osób, które pośpieszyły mi z pomocą przy organizacji pierwszych wyborów samorządowych w 1990 r. – a nie był do tego w żaden sposób zobowiązany.
Tadeusz Mazowiecki powierzył mi wówczas jako premier obowiązki generalnego komisarza wyborczego. Nominacja nosiła datę 17 marca, a wybory samorządowe miały się odbyć 27 maja i gdyby nie merytoryczne wsparcie takich osób jak Kazimierz Czaplicki, niezmiernie trudno byłoby mi wywiązać się z tych obowiązków, a może w ogóle doszłoby do jakiegoś kompromitującego załamania organizacyjnego przy tej okazji.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.