Radwan: Samorządy na (nie)łasce firm

Artur Radwan
Artur RadwanDGP / Marek Matusiak
25 marca 2015

Średnia pensja pracownika samorządowego wynosi zaledwie 4 tys. zł. Nikt o zdrowych zmysłach nie pracuje w urzędzie, jeśli jest wysokiej klasy specjalistą od pozyskiwania środków z Unii Europejskiej.

Chyba że jest nieuczciwy i jednocześnie jest urzędnikiem i prowadzi firmę, formalnie zarejestrowaną na kolegę lub szwagra. Oczywiście może się jeszcze zdarzyć urzędnik, który ma bogatego małżonka, albo idealista, który chce służyć państwu. Chociaż w to ostatnie już szczerze wątpię .

Efekt jest taki, że przez dwie perspektywy Unii Europejskiej wciąż nie doczekaliśmy się wysokiej klasy specjalistów w samorządowych urzędach. Ci, którzy pracują w specjalnie tworzonych zespołach czy referatach, najczęściej mają problemy z przygotowaniem całej dokumentacji, urzędy są więc zmuszone sięgać po zewnętrzne firmy. Niestety nic nie ma za darmo, muszą im za to płacić. Płacą też pensje swoim pracownikom. Tak więc podwójnie ponoszą koszty pozyskania funduszy z Unii Europejskiej. Czy to ma sens? Raczej nie, zwłaszcza że samorządy na każdym kroku podkreślają, że nie mają pieniędzy. A w tym przypadku te przeciekają im przez palce.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png