Radwan: Na sukces ministra pracują też dyrektorzy

Artur Radwan
Artur RadwanDGP / Marek Matusiak
11 stycznia 2017

Konkursy na stanowiska dyrektorskie w administracji za poprzedniej ekipy były w większości przypadków farsą. W niektórych ministerstwach, chociażby w resorcie finansów, nawet ich nie przeprowadzano, tylko latami na stanowisko np. dyrektora generalnego powoływano tzw. osobę kierującą (ustawa o służbie cywilnej zakazuje powoływania pełniącego obowiązki).


Jeden z moich znajomych, który chciał ubiegać się o stanowisko kierownicze, od swojego znajomego usłyszał: „Ten konkurs już jest rozpisany na konkretną osobę, kolejny również. Musisz poczekać na inny”.

Dobra zmiana zlikwidowała rok temu konkursową fikcję dla dyrektorów rządowych, być może podobnie stanie się na szczeblu samorządowym. Tyle że, jak pisaliśmy wczoraj, ostatnie 12 miesięcy pokazuje, że nie wszyscy, którym zaproponowano kierownicze stanowiska, dobrze czują się w administracji i ich przełożeni, chcąc, nie chcąc, muszą ich zwalniać, bo po prostu do niczego się nie nadają. („Szef bez konkursu szybko wymieniany” DGP nr. 6 z 2017 r.) Może więc jednak warto korzystać z art. 681 kodeksu pracy, który wciąż daje możliwość przeprowadzenia konkursu na kierownicze stanowisko? Przez rok nie skorzystał z tej możliwości nikt. Pewnie szefom jednostek rządowych wydawało się, że w szeregach partii jest wiele zaufanych osób z odpowiednimi kompetencjami. Ale może ten rok, w którym musieli jednak zwalniać zatrudnionych przez siebie niekompetentnych pracowników, ich czegoś nauczył?

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png