Wrzesień był najlepszy, ale trudno o dalszą poprawę. Nowa odsłona pandemii uderzy w rynek

praca
pracaShutterStock
15 października 2020

W ubiegłym miesiącu pracodawcy zgłosili najmniej od początku pandemii planowanych zwolnień grupowych. Te dane mogą wkrótce się pogorszyć.

Liczba pracowników objętych zgłoszeniami zwolnień grupowych we wrześniu
Liczba pracowników objętych zgłoszeniami zwolnień grupowych we wrześniu

Wrzesień był zdecydowanie lepszy niż sierpień – plan zwolnień grupowych objął ponad 3,5 tys. osób, co jest najlepszym popandemicznym wynikiem. Dotychczas najlepszy był czerwiec, w którym zgłoszenia objęły 3,9 tys. osób. Najgorszy ‒ sierpień ‒ to ponad 11 tys. planowanych zwolnień. Jednak nawet wtedy, biorąc pod uwagę liczbę aktywnych zawodowo prawie 17 mln osób, trudno mówić o znaczącym skoku. – To kolejny wskaźnik [liczba planowanych zwolnień grupowych] potwierdzający, że wrzesień był dość dobrym miesiącem. To cenny oddech przed IV kw. – ocenia Andrzej Kubisiak, wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego, ekspert ds. rynku pracy.

Optymistyczne dane potwierdzają informacje Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o tym, że sytuacja na rynku pracy w minionym miesiącu się poprawiała. To drugi miesiąc z rzędu ze spadkiem liczby osób bezrobotnych, stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 6,1 proc.

Obecne dane są dużo lepsze również dlatego, że zabrakło jednostkowych decyzji największych pracodawców – we wrześniu liczbę zwolnień znacznie podwyższyła m.in. decyzja Carrefoura o redukcji zatrudnienia i likwidacji niektórych sklepów. Teraz zabrakło takich przypadków – w czterech województwach liczba planowanych zwolnień nie osiągnęła poziomu dwucyfrowego, a w opolskim i świętokrzyskim chętnych na zwalnianie nie było wcale. – W naszym przypadku mocną stroną okazało się to, co wcześniej było odbierane jako pewna słabość. Gospodarka w naszym województwie nie jest tak silnie uzależniona od międzynarodowych łańcuchów dostaw i wielkich globalnych firm. Mamy tu głównie rolników oraz mikro- i małych przedsiębiorców zajmujących się często produkcją i przetwórstwem rolnym oraz usługodawców zaspokajających głównie potrzeby lokalne. Nasi przedsiębiorcy nie mieli więc takiego problemu z rynkiem zbytu jak wielkie firmy działające w ścisłej kooperacji międzynarodowej – mówi Marek Kuna, rzecznik lubelskiego WUP, w którym we wrześniu odnotowano zaledwie jedno zgłoszenie obejmujące 11 osób. Jak dodaje, w wyniku pandemii woj. lubelskie zaczęło doganiać resztę kraju. – W ostatnich latach mieliśmy średnio o 2 pkt proc. wyższą stopę bezrobocia niż w całym kraju. Teraz dystans się zmniejsza – ocenia.

Eksperci przyznają jednak, że ubiegłomiesięczne dane nie przystają do obecnego obrazu rynku pracy. Powodem jest rosnąca liczba zachorowań, ale również tradycyjnie gorsza sytuacja rynku pracy wraz z końcem roku. – Dziś trudno wyrokować, na ile wzrost liczby przypadków wpłynie na popyt. Na razie nie odnotowano wyraźnych spadków np. w płatnościach bezgotówkowych. Choć powtórki z paniki z marca i kwietnia już nie powinno być, to reżim sanitarny zawsze oznacza dodatkowe koszty i ryzyka – wskazuje Andrzej Kubisiak. – Na pewno jeszcze bardziej wyhamują inwestycje, bo nikt nie wie, czy i kiedy zagwarantują one zwrot. Więcej czerwonych stref to też praktycznie zatrzymanie ruchu w gastronomii, części usług i kultury. Choć i tak wcześniej część z nich nie wykorzystywała nałożonych limitów, to w najbliższym czasie można zapomnieć o powrocie na ścieżkę wzrostu – zauważa Monika Fedorczuk, ekspert ds. rynku pracy w Konfederacji Lewiatan.

Można przypuszczać, że miniony miesiąc to szczyt korzystnej sytuacji na rynku pracy. Wraz ze wzrostem zachorowań można się jednak liczyć z ostudzeniem nastrojów. ‒ Rynek lubi optymizm. Pesymistyczne informacje wpływają na nastroje przedsiębiorców, a te przekładają się na zgłoszenia planowanych zwolnień czy nowe miejsca pracy. Nadzieją jest jednak to, że firmy nauczyły się działać w nowym środowisku – mówi Marek Kuna.

Jak wskazują eksperci, już w okresie poprzedniego wzrostu zachorowań naturalną reakcją było wstrzymanie nowych ofert. Barometr Ofert Pracy, przygotowywany przez Katedrę Ekonomii i Finansów WSIiZ w Rzeszowie oraz Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych, operujący na ogłoszeniach umieszczanych w internecie, wskazuje, że liczba nowych ofert spadła o 6,7 pkt we wrześniu 2020 r. Z danych z WUP-ów wynika, że od marca do sierpnia liczba wolnych miejsc pracy w poszczególnych miesiącach była mniejsza o ok. 27 proc. – W czasie pandemii liczba wakatów spadła o ponad jedną trzecią. Ostatnio zauważalna była poprawa, ale teraz znowu można spodziewać się zablokowania napływu ofert – tłumaczy wicedyrektor PIE.

Dotychczas firmy wstrzymywały się z sygnalizowaniem zwolnień za sprawą korzystania z tarcz antykryzysowych, teraz ci, którzy nie wytrzymają nowych ograniczeń, znajdą się w poważnych tarapatach. – Zainteresowani pomocą już o nią wnioskowali. Rządzący zapowiadają, że nowych szerokich pakietów pomocowych nie będzie, lecz nie wykluczają kolejnych obostrzeń. To sprawia, że prognoza MRPiPS o stopie bezrobocia na koniec roku 7,2 proc. staje się bardzo optymistyczna. Rok się jednak kończy, więc nie sądzę, aby zdążyła przekroczyć 10 proc. – ocenia Monika Fedorczuk. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.