Pielęgniarki i położne walczą nie tylko o cywilizowane warunki zatrudnienia. Toczą bój przede wszystkim o kształt i przyszłość swojego związku. Większa liczba pracowników kontraktowych to mniejszy wpływ na to, co się dzieje w ich środowisku. A to niebagatelna siła – prawie 300 tys. pielęgniarek i położnych. O poparciu takiego elektoratu marzy każdy rząd. Również Donalda Tuska.
Pielęgniarki i położne nie po raz pierwszy ściągnęły na siebie uwagę wszystkich mediów. Udało im się to m.in. w czerwcu 2007 roku, kiedy stworzyły symboliczne białe miasteczko pod kancelarią premiera, gdy jej szefem był Jarosław Kaczyński. Wtedy Ewa Kopacz, ówczesna szefowa sejmowej komisji zdrowia, wspierała je, przynosiła termosy z ciepłą herbatą. Jednym słowem – mogły liczyć na jej pełne zrozumienie i poparcie w żądaniach podwyżki płac.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
