Ze względu na wejście w życie nowych przepisów RODO zmieniliśmy sposób
logowania do produktu i sklepu internetowego, w taki sposób aby chronić dane
osobowe zgodnie z najwyższymi standardami.
Prosimy o zmianę dotychczasowego loginu na taki, który będzie adresem
e-mail.
Marek Michalak, rzecznik praw dziecka Fot. Archiwum
/
DGP
Reklama
Reklama
Rozmowa z MARKIEM MICHALAKIEM, rzecznikiem praw dziecka - Rząd przewiduje, że decyzję o zabraniu dziecka z domu rodzinnego pracownik socjalny podejmie z policjantem lub lekarzem. Będzie to możliwe tylko w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia dziecka. Ma to zapobiec nadużyciom.
• Do Sejmu trafił już projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zgodnie z nim osobom wykonującym władzę rodzicielską, opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych. Będzie więc karane wymierzanie klapsów?
- Nie chciałbym dyskutować o klapsach, ponieważ jest to sprowadzanie poważnego tematu do absurdu. Mówmy raczej o przemocy jako czymś nagannym, co nie powinno mieć miejsca. Konstytucja RP mówi, że zakazuje się stosowania kar cielesnych wobec obywateli, a dziecko też jest obywatelem. Dobrze, że rząd umieścił ten przepis w ustawie. Żałuję jednak, że zrezygnowano z zapisu dotyczącego zakazu stosowania cierpień psychicznych naruszających godność małoletniego.
• Dlaczego?
- Bo trzeba zwrócić uwagę także na inne niż cielesne formy karcenia. Na to, że każdy człowiek od najmłodszych lat powinien być wychowany w poczuciu własnej godności. Chciałbym też, żeby równolegle pracowano nad wzmacnianiem tych opiekunów, którzy mają słabe kompetencje rodzicielskie.
• A na czym miałaby polegać praca z dysfunkcyjnymi rodzinami?
- Mogłyby w tym pomagać tzw. szkoły dla rodziców prowadzące w różnych miejscach zajęcia z rodzicami - np. w placówkach opiekuńczo-wychowawczych i edukacyjnych, na kursach przedmałżeńskich, szkołach rodzenia, poradniach psychologiczno-pedagogicznych, ośrodkach interwencji kryzysowej. Musimy też pamiętać - podejmując jakiekolwiek działania ze strony państwa - że najważniejsza dla dziecka jest rodzina biologiczna. Jeżeli jej jedynym problemem jest bieda, która jest wprawdzie ważnym czynnikiem wpływającym na życie rodziny, to nie może ona decydować o zabraniu dzieci np. do rodziny zastępczej czy domu dziecka.
• Jest to też kosztowne.
- Tak. Zabranie dziecka z biologicznej rodziny jest dużym obciążeniem dla budżetu. Korzystając nawet z 10 proc. tej kwoty, możemy wzmocnić rodzinę przeżywającą socjalne problemy. Odbieranie dzieci to ostateczność. Najpierw powinniśmy podjąć wszelkie możliwe kroki, aby dzieci mogły zostać w rodzinie.
• Czy przewidziane w rządowym projekcie uprawnienie, które da pracownikom socjalnym możliwość odbierania dziecka z rodziny, nie doprowadzi do nadużyć?
- Przede wszystkim należy zapytać samych pracowników socjalnych, czy potrzebują takiego instrumentu. Ponadto przepis ten jest obwarowany wieloma zastrzeżeniami, żeby właśnie do nadużyć nie dochodziło. Decyzja o zabraniu dziecka musi być podjęta wspólnie z policjantem lub lekarzem, tylko w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia dziecka. Pracownik socjalny musi też zawiadomić szybko sąd rodzinny i to on będzie podejmował ostateczną decyzję. Nie będzie więc dochodzić do sytuacji, w których dziecko będzie gdzieś przetrzymywane bez wiedzy biologicznych rodziców.
• Rząd zapowiedział, że w tym roku nie ruszą prace nad ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej nad dzieckiem. Jakie będą tego konsekwencje?
- Uważam, że najwyższy czas, aby taką ustawę uchwalić. Dlatego wystąpiłem do pana premiera, aby nie oszczędzać na dzieciach i wygospodarować potrzebne środki finansowe na jej wprowadzenie w życie.
• Dlaczego to takie ważne?
- Prace nad tą ustawą powinny przebiegać równolegle z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, bo są one równie ważne. Zdaje sobie sprawę, że mamy teraz trudną sytuację ekonomiczną, ale dotyka ona przede wszystkim właśnie biedne, dysfunkcyjne rodziny i przebywające w nich dzieci. Ponadto ten rok został uznany przez Sejm Rokiem Rodzicielstwa Zastępczego. Jest to o tyle ważne, że od 2000 roku populacja dzieci w Polsce zmalała o 25 proc., w tym samym czasie liczba dzieci przebywających w instytucjonalnych formach opieki wzrosła z 8 do 11 na 1 tys. dzieci.
• A czy ta ustawa rzeczywiście wzmocniłaby rodzicielstwo zastępcze?
- Myślę, że ta ustawa pomogłaby na pewno zmienić pewne przekłamania, które funkcjonują w społeczeństwie na temat rodzin zastępczych, które rzekomo dorabiają się na przyjmowanych do siebie dzieciach. W rzeczywistości mamy do czynienia z kryzysem rodzicielstwa zastępczego. Powinniśmy zachęcać do zakładania takiej rodziny nie poprzez ulotki i kalendarze, ale realne przepisy, które spowodują, że nie będzie ona traktowana jak petent starający się o jałmużnę od państwa. Tacy rodzice powinni mieć zapewnioną pomoc ze strony profesjonalistów, pedagogów i terapeutów, jeżeli biorą pod opiekę dzieci trudne, po przejściach.
• Od wejścia w życie nowej ustawy o świadczeniach rodzinnych nie zmieniło się uprawniające do nich kryterium dochodowe. Od kilku lat nie wzrasta też wysokość świadczeń. Czy w tej sprawie zamierza pan podjąć jakieś działania?
- Zgłasza się do mnie wiele rodzin, które pomimo ciężkiej sytuacji materialnej przekraczają kryterium dochodowe uprawniające do przyznania pomocy w postaci zasiłku rodzinnego. Obowiązywanie tak niskiego, wynoszącego 504 zł lub 583 zł progu dochodowego na osobę w rodzinie powoduje, że pomoc otrzymują tylko rodziny skrajnie ubogie. Drastycznie zmniejsza się też krąg uprawnionych rodzin i obniża standard świadczonej pomocy. W tej sprawie wystąpiłem do ministra pracy i polityki społecznej Jolanty Fedak w listopadzie ubiegłego roku. Resort pracy zapowiada podniesienie progu dochodowego od 1 listopada tego roku.
• MAREK MICHALAK
absolwent pedagogiki resocjalizacyjnej, przez wiele lat zajmował się pracą na rzecz dzieci. Od 23 lipca 2008 r. Rzecznik Praw Dziecka