Środowiska walczące o ochronę sygnalistów w miejscu pracy mają teraz swoje pięć minut. Rada Unii Europejskiej przyjęła w ostatnich dniach maja dyrektywę wprowadzającą przepisy służące ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa - i jest w niej coś, co powinno zdopingować polski rząd do nowych rozwiązań w prawie. Otóż osobom, które działając w interesie publicznym, w dobrej wierze ujawniają tajemnicę przedsiębiorstwa (tzw. sygnalizatorzy), dyrektywa gwarantuje ochronę. Co prawda znosi ona wobec nich jedynie sankcje za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, i to tylko w sytuacji, gdy np. pracownik demaskując nielegalne praktyki firmy, donosi o nich na zewnątrz.
Jednak zważywszy na to, że przepis dyrektywy i tak musi być przeniesiony do prawa krajowego, warto, by prace legislacyjne w tym zakresie poszły nieco dalej. Ochroną mogliby zostać wreszcie objęci również ci, którzy dziś o nieprawidłowościach bądź nadużyciach w firmie donoszą swoim szefom. W końcu od dawna postulują to nie tylko pracodawcy, lecz także rzecznik praw obywatelskich. Ministerstwo Rodziny problem zna, ale przynajmniej na razie umywa ręce.
Tymczasem Polska należy do nielicznej grupy państw europejskich, które wciąż nie mają odrębnych przepisów dotyczących ochrony sygnalistów. A np. w Wielkiej Brytanii prawo daje demaskatorom gwarancje ochrony przed zwolnieniami lub działaniami odwetowymi ze strony pracodawcy. O tego typu rozwiązaniach mówi się też u nas, a ochrona (w tym np. zakaz rozwiązywania stosunku pracy z sygnalistą) miałaby dotyczyć nie tylko zatrudnionych na umowy o pracę, lecz także zleceniobiorców czy samozatrudnionych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.