Autopromocja

Spontaniczny protest jest ryzykowny. Grozi dyscyplinarką

1 września 2015

Nielegalne odstąpienie od pracy grozi dyscyplinarką. Pracownicy muszą się też liczyć z zarzutem obchodzenia prawa.

Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii planowali przeprowadzenie protestu, którego celem było uzmysłowienie Brytyjczykom, jaką wartość dla ich gospodarki ma ciężka praca imigrantów znad Wisły. 20 sierpnia mieli nie przyjść do pracy i pikietować przed tamtejszym parlamentem. Choć zdecydowała się na to garstka osób, to warto przeanalizować, czy w Polsce byłoby możliwe przeprowadzenie takiego spontanicznego protestu pracowników. Nowoczesne technologie (zwłaszcza portale społecznościowe) ułatwiają zatrudnionym zorganizowanie nieformalnej akcji przeciwko pracodawcom. Odstąpienie od pracy (niestawienie się w firmie np. danego dnia) mogłoby mieć jednak dla pracowników surowe konsekwencje.

– Byłby to protest nielegalny, uprawniający pracodawcę do zwolnienia zatrudnionych bez wypowiedzenia – tłumaczy Katarzyna Dulewicz, radca prawny i partner w kancelarii CMS Cameron McKenna.

Procedura wszczęcia i prowadzenia sporu zbiorowego z pracodawcą jest wyraźnie uregulowana w ustawie z 23 maja 1991 r. o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 295). Zgodnie z nią przeprowadzenie strajku musi być poprzedzone m.in. rokowaniami z firmą i przeprowadzeniem mediacji. Odstąpienie od pracy bez zachowania wskazanego trybu byłoby ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych.

Inaczej należy jednak ocenić sytuację, gdy pracownicy planują – np. za pośrednictwem portalu – przeprowadzenie innego, nieformalnego protestu, np. skorzystania w danym dniu z urlopu na żądanie lub realizowanie strajku włoskiego (wykonywanie pracy w sposób bardzo skrupulatny i w zgodzie z wszystkimi procedurami, co w rezultacie spowalnia produkcję lub realizowanie usługi).

– Możliwość ingerencji pracodawcy np. na etapie umawiania się pracowników w sprawie protestu jest mocno ograniczona. Prawo pracy nie przewiduje sankcji za planowanie lub usiłowanie przeprowadzenia danej akcji, a w przypadku portali społecznościowych trzeba brać jeszcze pod uwagę konieczność zachowania prawa pracowników do prywatności – wyjaśnia Katarzyna Dulewicz.

Podkreśla, że pracodawca może za to skutecznie interweniować w sytuacji, gdy rzeczywiście dojdzie do nieformalnego protestu.

– Faktyczne spowalnianie procesu produkcji może być podstawą wypowiedzenia umowy z powodu nienależytego wykonywania obowiązków. Oczywiście taka ocena jakości pracy danej osoby nie może być dokonana na podstawie jednego dnia, w którym zastosowano strajk włoski. Potrzebny jest dłuższy przedział czasowy – dodaje partner w CMS Cameron McKenna.

Prawnicy wskazują także na inny wątek, jaki należy wziąć pod uwagę w takich przypadkach.

– Pracodawca może dowodzić, że zatrudnieni organizujący nieformalny protest wykorzystują swoje uprawnienia do celu innego niż ten, dla którego zostały one ustanowione, i naruszają zasady współżycia społecznego – tłumaczy Piotr Wojciechowski, adwokat z kancelarii Raczkowski Paruch.

Na przykład jeśli wszyscy pracownicy chcą nagle wykorzystać w tym samym czasie urlop na żądanie lub dwa dni zwolnienia na opiekę nad dzieckiem, nie wykorzystują tych uprawnień zgodnie z przeznaczeniem (z powodów osobistych), lecz w celu nieformalnego protestu (a więc w związku z pracą).

– Oczywiście w razie sporu to sąd ostatecznie decyduje, czy w danym przypadku doszło do takiego instrumentalnego wykorzystania swoich praw przez pracowników – podsumowuje Piotr Wojciechowski. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.