Problemy systemu ochrony zdrowia diagnozowane w wielkich miastach czy ośrodkach akademickich często są zupełnie inne niż te, z którymi boryka się ochrona zdrowia w mniejszych miejscowościach. Dodatkowo regionalna specyfika bywa znacząco inna w różnych częściach naszego kraju. Potrzeba zmian systemowych, które będą brały pod uwagę te różnice i pomogą samorządom dbać o zdrowie mieszkańców, a nie funkcjonować w poczuciu, że ochrona zdrowia jest kulą u nogi.
Problemy i ich regionalne zróżnicowanie wybrzmiały szczególnie podczas spotkania przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego w ramach XI Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach. Samorządowcy, wymieniając największe bolączki, mówili o kolejkach, dostępności do lekarzy, nierównościach terytorialnych, zadłużeniu szpitali i transporcie. Niemałym problemem, jak się okazuje, są też lokalne naciski, aby podejmować różne decyzje zamiast korzystać z systemowych, długofalowych rozwiązań. To powoduje, że „gaszone są pożary”, a nie wprowadza się tego, co na dłuższą metę doprowadziłoby do poprawy sytuacji w lokalnej ochronie zdrowia.
Ochrona zdrowia to też profilaktyka
Samorządy od lat wspierają lokalną profilaktykę zdrowotną, jednak i w tym temacie nie wszystko jest idealnie. Samorządowcy czują pewien niedosyt co do tych działań, uważają, że pojedyncze programy zdrowotne to za mało. Mogą one ich zdaniem w pełni dać rezultaty, jeśli będą częścią szerszej strategii obejmującej zaangażowanie i wsparcie różnych instytucji. Tu powinny współpracować z samorządami organizacje społeczne, szkoły, podstawowa opieka zdrowotna, partnerzy prywatni. Dodatkowo narodowe programy profilaktyczne powinny być zintegrowane z programami zdrowotnymi dla województw.
Jednak tutaj trzeba przyznać, że nie brakuje sukcesów – choćby w programach walki z otyłością wśród dzieci czy w regionalnych programach przesiewowych. Niestety, skala tych działań jest ciągle zbyt mała w stosunku do potrzeb mieszkańców.
– Oczywiście potrzebne są porozumienia i współpraca wielu podmiotów, partnerstwo publiczno-prywatne. Jednak to powinny być programy narodowe, w które samorządy mogłyby włączyć się ze swoimi narzędziami – mówiła Katarzyna Kretkowska, członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego.
Biedni i bogaci
Różnice w samorządowych możliwościach związanych z ochroną zdrowia pogłębia to, że mamy województwa o niższych nakładach na ochronę zdrowia. Jeśli dodatkowo, tak jak w województwie warmińsko-mazurskim, jest mało placówek wysoko specjalistycznych i pacjenci wyjeżdżają się leczyć w innych regionach, to mamy do czynienia z bardzo dużymi nierównościami w finansowaniu lokalnej ochrony zdrowia (województwa rozliczają się między sobą, jeśli pacjent z jednego województwa leczy się w drugim – red.). To zamknięte koło, ponieważ niedofinansowanie sprawia, że zmniejsza się liczebność kadry medycznej, a to dalej powoduje konieczność migracji pacjentów na leczenie do innych województw. Podziału środków na ochronę zdrowia pomiędzy województwa dokonano dawno temu i ewidentnie wymaga on rewizji. Potrzebny jest inny podział pieniędzy na wysoką specjalistkę i powiat.
Polska lokalna boryka się też cały czas z brakami kadry medycznej. W wielu placówkach pracują lekarze emeryci. Młodzi wolą rozwijać karierę w dużych miastach albo wybierają prywatną ochronę zdrowia. Szczególnie brakuje specjalistów psychiatrii dziecięcej, neurologii i anestezjologii. Samorządy wymyślają coraz to nowe benefity, żeby przyciągnąć medyków, jednak uważają, że bez pomocy administracji centralnej nie są w stanie wiele zdziałać.
Szpitale muszą trwać?
Oczywiście wiele emocji budzi sytuacja finansowa szpitali. Samorządowcy podkreślali, że wiele procedur jest wycenionych poniżej kosztów ich wykonania. Nierentowne oddziały działają jedynie z powodów politycznych i społecznych. Każda próba likwidacji wywołuje duży opór mieszkańców. Co do szpitali powiatowych nie ma zgody wśród przedstawicieli samorządów. Jedni uważają, że powinny zabezpieczać podstawowe potrzeby mieszkańców, inni – że dostęp do usług specjalistycznych blisko miejsca zamieszkania jest korzystny, ponieważ nie powoduje przenoszenia na pacjenta kosztów np. dojazdu do odległego miasta.
Samorządowcy podkreślali, że choć coraz więcej zadań związanych z ochroną zdrowia jest na ich barkach, to mają niewielki wpływ na kształtowanie systemu. Ich zdaniem bez współpracy administracji centralnej z samorządami i lepszego systemu finansowania ochrony zdrowia trudno im będzie sprostać takim wyzwaniom, jak starzejące się społeczeństwo czy rosnące potrzeby zdrowotne.
Organizator
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu