Nie możemy patrzeć na ochronę zdrowia przez pryzmat wielkich miast

Nie możemy patrzeć na ochronę zdrowia przez pryzmat wielkich miast
Nie możemy patrzeć na ochronę zdrowia przez pryzmat wielkich miastShutterstock
dzisiaj, 21:00

Problemy systemu ochrony zdrowia diagnozowane w wielkich miastach czy ośrodkach akademickich często są zupełnie inne niż te, z którymi boryka się ochrona zdrowia w mniejszych miejscowościach. Dodatkowo regionalna specyfika bywa znacząco inna w różnych częściach naszego kraju. Potrzeba zmian systemowych, które będą brały pod uwagę te różnice i pomogą samorządom dbać o zdrowie mieszkańców, a nie funkcjonować w poczuciu, że ochrona zdrowia jest kulą u nogi.

Problemy i ich regionalne zróżnicowanie wybrzmiały szczególnie podczas spotkania przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego w ramach XI Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach. Samorządowcy, wymieniając największe bolączki, mówili o kolejkach, dostępności do lekarzy, nierównościach terytorialnych, zadłużeniu szpitali i transporcie. Niemałym problemem, jak się okazuje, są też lokalne naciski, aby podejmować różne decyzje zamiast korzystać z systemowych, długofalowych rozwiązań. To powoduje, że „gaszone są pożary”, a nie wprowadza się tego, co na dłuższą metę doprowadziłoby do poprawy sytuacji w lokalnej ochronie zdrowia.

Ochrona zdrowia to też profilaktyka

Samorządy od lat wspierają lokalną profilaktykę zdrowotną, jednak i w tym temacie nie wszystko jest idealnie. Samorządowcy czują pewien niedosyt co do tych działań, uważają, że pojedyncze programy zdrowotne to za mało. Mogą one ich zdaniem w pełni dać rezultaty, jeśli będą częścią szerszej strategii obejmującej zaangażowanie i wsparcie różnych instytucji. Tu powinny współpracować z samorządami organizacje społeczne, szkoły, podstawowa opieka zdrowotna, partnerzy prywatni. Dodatkowo narodowe programy profilaktyczne powinny być zintegrowane z programami zdrowotnymi dla województw.

Jednak tutaj trzeba przyznać, że nie brakuje sukcesów – choćby w programach walki z otyłością wśród dzieci czy w regionalnych programach przesiewowych. Niestety, skala tych działań jest ciągle zbyt mała w stosunku do potrzeb mieszkańców.

– Oczywiście potrzebne są porozumienia i współpraca wielu podmiotów, partnerstwo publiczno-prywatne. Jednak to powinny być programy narodowe, w które samorządy mogłyby włączyć się ze swoimi narzędziami – mówiła Katarzyna Kretkowska, członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego.

Biedni i bogaci

Różnice w samorządowych możliwościach związanych z ochroną zdrowia pogłębia to, że mamy województwa o niższych nakładach na ochronę zdrowia. Jeśli dodatkowo, tak jak w województwie warmińsko-mazurskim, jest mało placówek wysoko specjalistycznych i pacjenci wyjeżdżają się leczyć w innych regionach, to mamy do czynienia z bardzo dużymi nierównościami w finansowaniu lokalnej ochrony zdrowia (województwa rozliczają się między sobą, jeśli pacjent z jednego województwa leczy się w drugim – red.). To zamknięte koło, ponieważ niedofinansowanie sprawia, że zmniejsza się liczebność kadry medycznej, a to dalej powoduje konieczność migracji pacjentów na leczenie do innych województw. Podziału środków na ochronę zdrowia pomiędzy województwa dokonano dawno temu i ewidentnie wymaga on rewizji. Potrzebny jest inny podział pieniędzy na wysoką specjalistkę i powiat.

Polska lokalna boryka się też cały czas z brakami kadry medycznej. W wielu placówkach pracują lekarze emeryci. Młodzi wolą rozwijać karierę w dużych miastach albo wybierają prywatną ochronę zdrowia. Szczególnie brakuje specjalistów psychiatrii dziecięcej, neurologii i anestezjologii. Samorządy wymyślają coraz to nowe benefity, żeby przyciągnąć medyków, jednak uważają, że bez pomocy administracji centralnej nie są w stanie wiele zdziałać.

Szpitale muszą trwać?

Oczywiście wiele emocji budzi sytuacja finansowa szpitali. Samorządowcy podkreślali, że wiele procedur jest wycenionych poniżej kosztów ich wykonania. Nierentowne oddziały działają jedynie z powodów politycznych i społecznych. Każda próba likwidacji wywołuje duży opór mieszkańców. Co do szpitali powiatowych nie ma zgody wśród przedstawicieli samorządów. Jedni uważają, że powinny zabezpieczać podstawowe potrzeby mieszkańców, inni – że dostęp do usług specjalistycznych blisko miejsca zamieszkania jest korzystny, ponieważ nie powoduje przenoszenia na pacjenta kosztów np. dojazdu do odległego miasta.

Samorządowcy podkreślali, że choć coraz więcej zadań związanych z ochroną zdrowia jest na ich barkach, to mają niewielki wpływ na kształtowanie systemu. Ich zdaniem bez współpracy administracji centralnej z samorządami i lepszego systemu finansowania ochrony zdrowia trudno im będzie sprostać takim wyzwaniom, jak starzejące się społeczeństwo czy rosnące potrzeby zdrowotne.

Organizator

362305f5-8132-4bf5-aef1-df465dd3d1ee-39182497.jpg
Źródło: Patronat

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png