Rejestracja w naszym kraju pozwala zachodnim przedsiębiorstwom transportowym ściągać kierowców z Filipin, by potem zmuszać ich do pracy w nieludzkich warunkach.
Życie na ośmiu metrach kwadratowych w kabinie ciężarówki – tak często wyglądają warunki pracy Filipińczyków, którzy decydują się zostać kierowcami w firmach transportowych zarejestrowanych w Polsce. Chętni zatrudniani są jeszcze na Filipinach przez pośredników, którzy obiecują im wysokie zarobki i komfortowe warunki, z zakwaterowaniem włącznie. Rekrutujący pokazują wideo przedstawiające nasz kraj niczym upragnione eldorado. Po przyjeździe okazuje się jednak, że o mieszkaniu w Polsce nie ma mowy, bo większość okresu zatrudnienia mają spędzić w ciężarówce na europejskich drogach i parkingach.
Życie na ośmiu metrach
Sprawa ośmiu Filipińczyków zatrudnionych w Polsce przez dużą duńską firmę transportową Kurt Beier Transport niedawno znalazła pozytywne zakończenie w Niemczech. Wsparcia udzieliła im organizacja Uczciwa Mobilność należąca do niemieckiego zrzeszenia związków zawodowych DGB. Jak mówi DGP jej reprezentant Michael Wahl, organizacja dotarła łącznie do 200 Filipińczyków pracujących jako kierowcy zarabiający poniżej niemieckich stawek wynagrodzenia minimalnego i poniżej tamtejszych standardów. – My mamy do czynienia z tą branżą na co dzień, ale warunki, w jakich zmuszeni byli żyć ci ludzie, nawet dla nas były szokujące. Dostali pracę na dwa lata, od początku założono, że przez ten okres będą spać w samochodzie. Noce spędzali na parkingach albo przy autostradzie. Żyli, gotowali, prali swoje ubrania i pracowali we dwójkę na ośmiu metrach kwadratowych swojej ciężarówki – podkreśla Michael Wahl.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.