Hydrozagadka: Auto elektryczne wydaje się najlepszym z możliwych wariantów
Łukasz Bąk położył
w ubiegłym tygodniu (DGP 73/2016) krzyżyk na
samochodach elektrycznych, a motoryzacyjną
technologią przyszłości obwieścił
auta napędzane wodorem. Jest tylko jeden problem z
tą wizją: jest błędna. Główny
argument jego tekstu brzmi mniej więcej tak: koncerny
motoryzacyjne bawią się w auta elektryczne tylko
dlatego, by spełnić wymogi Komisji Europejskiej.
Chodzi konkretnie o wartość średniej emisji
spalin dla całej gamy produkowanych modeli. A ze
średnią emisją spalin jest trochę jak ze
średnią krajową: generalnie poziom
wynagrodzeń jest nędzny, ale ponieważ paru
prezesów zarabia po kilka baniek rocznie, statystycznie
naród się bogaci.