Pocisk, który pod koniec lipca przeleciał około stu kilometrów w głąb Polski i spadł na Lubelszczyźnie, przypomniał, że granica między infrastrukturą cywilną a obronną praktycznie przestała istnieć. Paradoksalnie, największym ryzykiem dla inwestycji podwójnego zastosowania nie jest dziś brak pieniędzy, lecz czas, w jakim państwo potrafi je uruchomić.
W nocy z 29 na 30 lipca polską przestrzeń powietrzną naruszył obiekt, zidentyfikowany według komunikatów MON jako pocisk manewrujący Ch-101, z dużym prawdopodobieństwem rosyjski. Spadł na pole w powiecie biłgorajskim, ok. 50 km od Lublina, prowadząca śledztwo prokuratura przekazała, że zawierał materiał wybuchowy. Mieszkańców obudziły syreny, a spór o to, czy obywatele zostali poinformowani wystarczająco szybko, toczy się do dziś.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.