Paweł Rożyński: Naprawdę ostatnia szansa LOT-u

Paweł Rożyński, publicysta „DGP”
Paweł Rożyński, publicysta „DGP”DGP
7 lutego 2011

Zarząd snuje ambitne plany, tymczasem jedyny ratunek dla przewoźnika to kontrolowane bankructwo.

Anglicy proroczo tłumaczyli kiedyś nazwę LOT jako „a LOT of troubles” (mnóstwo kłopotów). Żeby tylko nie skończyło się jak w przypadku belgijskich linii Sabena, których nazwę rozwijano jako „Such A Bloody Experience Never Again” (nigdy więcej takiego piekielnego doświadczenia). Sabena zbankrutowała z hukiem kilka lat temu. Oszczędzenie takiego piekielnego doświadczenia naszemu przewoźnikowi nie będzie łatwe. Wciąż podąża on śladem Sabeny ze zbyt wielką i roszczeniową załogą, przestarzałą flotą, niedopasowaną do możliwości siatką połączeń, a za sterami przewoźnika siada średnio co pół roku (to chyba rekord świata) nowy pilot i zmienia kierunek. Najbliższe miesiące będą decydujące. Pokażą, czy firma jest w stanie przetrwać turbulencje i skorzystać na ożywieniu na rynku lotniczym.

Pozostało 42% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.