Przez e-myto koncesjonariusze tracą miesięcznie po kilkanaście milionów złotych. Dlatego domagają się od rządu reakcji. Ten prędzej czy później będzie musiał zepchnąć tiry z powrotem na ich trasy, by nie blokowały dróg lokalnych
Rząd zapewniał, że system e-myta, który z początkiem lipca zastąpił winiety, będzie tańszy, wygodniejszy, a przede wszystkim bardziej sprawiedliwy. „Zapomniał” jedynie o włączeniu do niego prywatnych koncesjonariuszy, którzy zarządzają trzema autostradami: odcinkiem A4 między Katowicami a Krakowem, A1 do Gdańska oraz A2 między Koninem a Nowym Tomyślem. Efekt jest taki, że ruch ciężarówek spadł na nich o 50 – 70 proc., co w dół pociągnęło zyski firm, które nimi zarządzają. Kłopot mają także kierowcy, bo zamiast jednego ogólnokrajowego systemu mamy do czynienia z trzema różnymi, i to zarówno jeżeli chodzi o koszty przejazdu, jak i funkcjonowania.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
