Za rok polskim rafineriom kończą się podstawowe kontrakty na dostawy ropy naftowej. Grupa Lotos już negocjuje z Gazpromem, PKN Orlen jeszcze nie podjął rozmów z Rosjanami. Oba koncerny raczej nie pozbędą się pośredników w dostawach rosyjskiej ropy.
Mimo że negocjacje z Rosjanami są trudne, o czym przekonały się już poprzednie zarządy Orlenu, płocki koncern nie rozpoczął jeszcze rozmów w sprawie nowych umów na długoterminowe dostawy ropy naftowej. Tymczasem pierwszy i największy z trzech kontraktów długoterminowych wygasa z końcem przyszłego roku. Chodzi o umowę z firmą J&S, która pośredniczy w handlu rosyjskim surowcem. Kolejny, z KD Petrotrade FZE, kończy się za półtora roku. Choć według Jacka Krawca, prezesa Polskiego Koncernu Naftowego, spółka ma jeszcze czas na podjęcie negocjacji, niektórzy analitycy ostrzegają, że na negocjacje jest już najwyższy czas.
Błąd Orlenu
Jeśli Orlen nie prowadzi obecnie rozmów z potencjalnymi dostawcami, to popełnia ewidentny błąd - twierdzi Przemysław Wipler, były szef Departamentu Dywersyfikacji Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.