Wydawać by się mogło, że historia z Giesche SA, jaką dziś opisujemy, nie ma prawa zdarzyć się w cywilizowanym kraju. Jak ponury żart brzmi opowieść, że przez nieudolność urzędników, którzy nie przedziurkowali akcji, a potem sprzedali je antykwariuszom, państwu i samorządom grożą gigantyczne straty.
Nie byłoby luki w prawie wykorzystywanej przez cwaniaków, gdyby Polska zamknęła kwestię rozliczenia się z poszkodowanymi przez PRL dawnymi właścicielami. Głównych winowajców należy więc szukać w tłumie decydentów ostatniego dwudziestolecia: posłów, senatorów, ministrów, premierów i prezydentów. Jedni, jak koalicja AWS-UW przed 10 laty, ustawę reprywatyzacyjną psuli. Inni odkładali projekty na półkę. Nigdy nie dało się na niej ugrać głosów wyborców, więc tłumaczono się brakiem pieniędzy i umywano ręce.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
