Musimy dokonać analizy, czy potencjał adelajd pozwoli nam przeciwstawić się Rosjanom – mówi DGP gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony
Trwają rozmowy o zakupie dwóch używanych fregat Adelaide od Australii. To koszt ok. miliarda złotych, do tego trzeba doliczyć środki na systemy uzbrojenia – znając życie, co najmniej drugie tyle. Powinniśmy się cieszyć czy martwić z tego zakupu dla polskiej Marynarki Wojennej?
Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że choć politycy jeszcze tego nie ogłosili, to decyzja o zakupie tych okrętów już zapadła. Tak więc nasza rozmowa i tak już niczego nie zmieni, możemy jedynie zastanowić się nad skutkami tej decyzji, ewentualnie wpływać na ostateczny kształt umowy. Kluczowe jest, byśmy kupili te okręty bezwarunkowo, a nie tak jak kiedyś fregaty typu Oliver Hazard Perry (OHP) od Stanów Zjednoczonych. Kupujemy sprzęt stary, tak więc Australijczycy, a pośrednio Amerykanie, i tak nie znajdą na nie kupca. Nie może być tak, że znów potraktuje się nas jak takich, co to nie mają pojęcia, czym jest okręt.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.