Andrzej Stasiuk "Nie ma ekspresów przy żółtych drogach" - recenzja
Ktoś może się zżymać, że Stasiuk wciąż o tym samym. Znów włóczy się po
bezdrożach, ogląda świat zza brudnej szyby samochodu, wsłuchuje się w
obce mowy, kreuje się na wagabundę i wschodnioeuropejskiego koczownika.
Ale Stasiukowi wolno się powtarzać. Nadal jest wielkim hipnotyzerem i
magiem słowa.