Krwawe starcia w Syrii zdają się nie mieć końca. Zginęło już 973 alawickich cywilów

Syria
Shutterstock
10 marca 2025

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka (OSDH) poinformowało, że od czwartku, kiedy rozpoczęły się walki między syryjskimi siłami bezpieczeństwa i lojalistami obalonego prezydenta Baszara al-Asada, zabitych zostało 973 alawickich cywilów. Tymczasowy prezydent Syrii Ahmed al-Szara wezwał mieszkańców do jedności i pokoju.

Tymczasowe władze Syrii poinformowały w niedzielę, że powołały niezależny komitet, który ma poprowadzić śledztwo w sprawie "starć do których doszło na wybrzeżu" - przekazała agencja Reutera. Zadaniem siedmioosobowego komitetu będzie zbadanie "nadużyć wobec ludności cywilnej", "zidentyfikowanie osób odpowiedzialnych" i postawienie ich przed wymiarem sprawiedliwości - poinformowała AFP.

Tymczasowy prezydent Syrii Ahmed al-Szara wezwał mieszkańców do jedności i pokoju po najkrwawszych walkach od obalenia reżimu Baszara el-Asada. "Musimy zachować jedność narodową i pokój; możemy żyć razem" - stwierdził w przemówieniu, które wygłosił w stołecznym meczecie. "Bądźcie spokojni o Syrię, ten kraj ma cechy pozwalające na przetrwanie".

Zajścia, z których wedle doniesień OSDH wiele miało charakter mordów na alawitach - członkach mniejszości religijnej - potępili zagraniczni liderzy. Alawici, mniejszość religijna stanowiąca ok. 12 proc. populacji Syrii, przez lata stanowili bazę poparcia dla Baszara al-Asada i sprawującego przed nim władzę ojca Hafiza al-Asada. Z tej grupy wywodzi się klan Asadów i jej członkowie stanowili trzon ich rządów i aparatu bezpieczeństwa.

Wysoki Komisarz ONZ ds. praw człowieka Volker Turk stwierdził, że doniesienia o zabijaniu w północno-zachodniej Syrii całych rodzin "są niezwykle niepokojące" i mordy muszą "natychmiast ustać". Niemiecki resort spraw zagranicznych podkreślił, że tymczasowy rząd "ma obowiązek zapobiec dalszym atakom, przeprowadzić dochodzenie i pociągnąć winnych do odpowiedzialności". Brytyjski minister spraw zagranicznych David Lammy potępił w niedzielę "przerażające" zabójstwa cywilów i oświadczył, że władze w Damaszku "muszą zapewnić ochronę wszystkim Syryjczykom i wyznaczyć jasną ścieżkę w kierunku sprawiedliwego okresu przejściowego". Natomiast szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio potępił "masakry". "Tymczasowe władze syryjskie muszą ścigać sprawców tych masakr przeciwko mniejszościom w kraju” - napisał sekretarz stanu.

Szef izraelskiej dyplomacji Gideon Saar w opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla gazety "Bild" wezwał Europę do "zaprzestania legitymizowania" tymczasowego rządu Syrii. "Europa nie może zamykać oczu na rzeczywistość" - stwierdził. "Musi się obudzić. Musi przestać legitymizować reżim, którego pierwszymi działaniami - co nie dziwi, biorąc pod uwagę jego dobrze znaną terrorystyczną przeszłość - są te okrucieństwa" - powiedział.

Strona rządowa twierdzi, że walki rozpoczęły się, kiedy w czwartek jej siły zostały zaatakowane przez zwolenników dawnego lidera Syrii, obalonego w grudniu Baszara el-Asada. Winę za falę przemocy przypisała "indywidualnym działaniom" jednostek. Na obszary, w których siły bezpieczeństwa starły się z lojalistami Asada, ściągnęły uzbrojone milicje popierające obecny rząd w Damaszku i - jak informowały media - dopuściły się ataków na cywili i pozasądowych egzekucji.

Dowódca syryjskich Kurdów wezwał w niedzielę al-Szarę do pociągnięci do odpowiedzialności sprawców ostatnich aktów przemocy na zachodzie kraju, oskarżając przy tym frakcje wspierane przez Turcję o zabijanie cywili.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.