Trener niemieckiej drużyny w przeszłości przyłapany został na zajadaniu się zawartością własnego nosa, a kilka dni temu na sprawdzaniu, czy w portkach ma wszystko na swoim miejscu oraz czy odpowiednio dobrze to pachnie. Niewątpliwie to postęp. Powinniśmy spodziewać się, że za dwa lata na mundialu zobaczymy go załatwiającego się podczas meczu otwarcia na środku boiska.
A tak zupełnie poważnie, to myślę, że grubo przesadzamy z zarzucaniem mu braku higieny i mówieniem, że jest obrzydliwy. Co więcej, wydaje mi się, że wiele osób, które spotykam podczas nielicznych podróży komunikacją publiczną, wręcz powinno częściej drapać się i głaskać po niektórych częściach swojego ciała. Być może wówczas dotarłoby do nich, że kąpiel raz w tygodniu to zdecydowanie za mało, by zmyć z siebie zapach octu i spleśniałych grzybów. Nie muszą przy tym nawet rozpinać rozporków. W większości przypadków wystarczy, że podniosą rękę. Mówiąc brutalnie i wprost, myślę, że grzebiący sobie w majtkach Jajachim Loew w rzeczywistości jest bardziej higieniczny niż część pasażerów tramwaju nr 27 zmierzającego w stronę Żoliborza.
A teraz przejdźmy do Volvo, które zawsze było trochę jak selekcjoner niemieckiej reprezentacji: całkiem przystojne, zdyscyplinowane, odnosiło mniejsze i większe sukcesy i w pewnych środowiskach cieszyło się sporym szacunkiem. Tyle że jednocześnie zjadało własne kozy i gmerało w majtkach – jego diesle były hałaśliwe, automatyczne skrzynie zmieniały biegi z gracją średniowiecznego kowala, a kierownice z przednimi kołami łączono tu za pomocą nici dentystycznych. Z tych powodów ludzie traktujący samochody jak członków rodziny, a nie bezduszny zlepek plastiku, blachy i gumy, omijali salony Volvo i udawali się do BMW, Audi albo Mercedesa po coś znacznie bardziej dopracowanego.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.