Lot prezydenta Serbii do Watykanu omal nie zakończył się katastrofą. Z powodu incydentu w kabinie pilotów, Tomislav Nikolić musiał zawrócić do Belgradu i odwołać spotkanie z papieżem Franciszkiem. Wszystkiemu winien jest drugi pilot Bojan Zoric.
Reklama

Serbski prezydent był już w drodze do Watykanu. Podczas audiencji u Franciszka chciał zademonstrować swoje związki z Watykanem. Podczas lotu rządowy samolot najpierw gwałtownie obniżył wysokość, potem zaś okazało się, że nie działa jeden z silników maszyny.

Po czterech dniach dochodzenia serbska opinia publiczna poznała prawdę. W kabinie pilotów doszło do niefortunnego zdarzenia. Gdy maszyna osiągnęła wysoki pułap lotu, drugi pilot postanowił się napić kawy. Zrobił to jednak na tyle niezdarnie, że rozlał napój na pulpit sterowniczy. Aby nie uszkodzić naszpikowanego elektroniką systemu sterowania samolotem, Bojan Zoric zaczął wycierać pulpit. Przypadkowo uruchomił przełącznik powodujący gwałtowne opadanie. Sytuację opanował pierwszy pilot, który ustabilizował maszynę. Okazało się wówczas, że w wyniku błędu w pilotażu uszkodzeniu uległ jeden z silników i podjęto decyzję o awaryjnym lądowaniu.

Bojan Zoric został zawieszony do odwołania, ponieważ uznano, że doprowadził do bezpośredniego zagrożenia w ruchu lotniczym.