Osiecki: Szaleństwo lat wyborczych

12 lutego 2015

Ja także chętnie przyłączę się do protestów. Chciałem zaprotestować przeciwko wyborczemu rokowi, bo myślę, że to on stoi za protestami. To nie znaczy, że mam coś do protestujących. Każda z grup ma do załatwienia jakiś własny interes, górnicy boją się zmniejszenia wynagrodzeń, rolnicy dzików, embarga i sytuacji na rynkach. Kolejarze boją się zmian, dlatego na razie ogłosili pogotowie strajkowe. Ale wszyscy razem poczuli tę rzadko zdarzającą się atmosferę wyborczego roku: naciśnij rząd, a coś uzyskasz. To nastrój niewidziany od dawna. Poprzednie wybory w 2011 r. przebiegały w cieniu światowego kryzysu i groźby rozpadu strefy euro, z kolei te w 2007 r. odbyły się z marszu z powodu samorozwiązania Sejmu. Zainteresowane grupy nie zdążyły się wówczas zorganizować. Natomiast poprzednie przykłady nie wróżą najlepiej. W 2005 r. wystraszony górniczą demonstracją Sejm uchwalił emerytury górnicze, a jeszcze cztery lata w tył posłowie na wyścigi uchwalali ustawy, których nie mógł unieść budżet. Mam jednak nadzieję, że rząd złapie się za kieszeń i nie pójdzie na spełnianie żądań kolejnych grup. Bo choć może nawet niektóre z nich mogą mieć uzasadnienie, to wszystkie naraz na pewno nie. Tym bardziej przy naszym kształcie dochodów budżetowych, które są głównie na barkach nisko i średnio zarabiających. W efekcie do nieźle zarabiających górników czy rolników mogących liczyć na spore pieniądze z Unii dopłacaliby podatnicy, których zarobki są na tym samym poziomie lub niższe. To budzi szczerą chęć protestu.

Pozostało 91% treści
Czytaj wszystkie artykuły
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.