Dziś o 12:30 datę wyborów ogłosi marszałek Radosław Sikorski. Jerzy Wenderlich przyznał w radiowej Jedynce, że nie spodziewa się innej decyzji marszałka niż wskazanie na 10 maja. "Wiem, że tak będzie, bo tym terminem rządzą nuty polityczne, czyta się ten termin według partytury politycznej i inne kryteria są mniej ważne" - powiedział wicemarszałek Sejmu.
Polityk SLD przekonywał, że 10 maja będzie korzystny dla Bronisława Komorowskiego, gdyż ten - jako urzędujący prezydent - będzie przewodniczył uroczystościom 2 i 3 maja. Wówczas odbędą się ceremonie z okazji Dnia Flagi oraz Święta Konstytucji. Prezydent planuje również zorganizowanie 8 maja na Westerplatte uroczystości 70. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej. W ocenie wicemarszałka Sejmu, to pomysł nietrafiony, motywowany myśleniem politycznym. Według Jerzego Wenderlicha, Platforma Obywatelska dotąd nie celebrowała Dnia Zwycięstwa. "Prezydent nie wyrażał żadnej aktywności, bo nie było wyborów" - powiedział poseł SLD.
Jego zdaniem, nawet jeśli uroczystości na Westerplatte doszłyby do skutku, to nie przyjechaliby na nie najważniejsi światowi przywódcy. W ocenie gościa radiowej Jedynki, wiedzieliby o zbliżających się wyborach prezydenckich w Polsce, a ponadto nie chcieliby wchodzić w "kolejną szamotaninę z Rosją". Jerzy Wenderlich ocenił, że kandydatka SLD na prezydenta - Magdalena Ogórek - nie powinna mieć problemów z zebraniem 100 tysięcy podpisów, wymaganych do startu w wyborach. Jak powiedział, SLD celuje w 200-300 tysięcy głosów poparcia pod kandydaturą. Dodał, że konwencja wyborcza Magdaleny Ogórek odbędzie się 14 lutego, a Sojusz intensywnie przygotowuje się do tego wydarzenia.