Marczuk: Kapitał nieludzki

Bartosz Marczuk
Bartosz MarczukDGP
1 czerwca 2011

Dzisiaj Dzień Dziecka. Politycy będą pić cytrynowy sok, brykać z maluchami na piknikach i festynach, uśmiechać się do kamer w trakcie plenerowych imprez. Później wszystko wróci do starych kolein. A powinien być to powód do zadumy nad kondycją polskiej rodziny. Bo jest fatalna.

Nie tylko, że dzieci rodzi się jak na lekarstwo, to dane GUS jednoznacznie wskazują, że najbardziej narażeni na ubóstwo w Polsce są właśnie najmłodsi. 700 tys. z nich żyje poniżej minimum egzystencji, czyli progu dochodu, który umożliwia fizyczne przeżycie. Ich rodzice borykają się z trudną sytuacją na rynku pracy, niedostępnymi przedszkolami, drogimi mieszkaniami, idiotycznymi przepisami, a większość tych barier funduje im państwo. Równocześnie dokonują wręcz heroicznego wysiłku, aby dzieci np. wykształcić. Nie miejmy złudzeń – to prywatne wydatki rodzin spowodowały rewolucję, w wyniku której liczba studentów zwiększyła się u nas czterokrotnie. Podobnie jest z edukacją przedszkolną. To nie nadzwyczajna troska państwa o tę dziedzinę odpowiada za wzrost liczby dzieci w przedszkolach. Bardziej to efekt wysiłku rodziców, którzy ponoszą koszty czesnego.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.