Kluby PO i PSL opowiedziały się dziś za ponownym uchwaleniem w dotychczasowym brzmieniu zawetowanej przez prezydenta ustawy dotyczącej Konwencji ws. kontaktów z dziećmi. Klub PiS opowiedział się za utrzymaniem prezydenckiego weta.

Konwencja ma zapewnić rodzicom prawo do kontaktów z dzieckiem, w szczególności dotyczy to kontaktów tzw. transgranicznych, gdy po rozstaniu rodzice mieszkają w innych krajach i jedno z nich domaga się kontaktów z dzieckiem, a drugie je uniemożliwia.

Prezydent Lech Kaczyński zawetował ustawę upoważniającą go do ratyfikacji tej Konwencji w końcu listopada 2008 r. W uzasadnieniu weta podkreślił, że wprowadzenie regulacji z Konwencji "zagrozić może dobru rodziny i prawu rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami". W opinii Lecha Kaczyńskiego skutki mogą okazać się niekorzystne dla więzi rodzinnych.

"W uzasadnieniu prezydenckiego weta nie ma konkretów"

Dziś Andrzej Duda z Kancelarii Prezydenta zwracał uwagę, że decyzja sądu zagranicznego nie jest weryfikowana przez sąd krajowy. Przypomniał, że dotychczas Konwencję ratyfikowało 6 państw, a 11 ją podpisało.

W trakcie dyskusji Dariusz Lipiński (PO) powiedział, że w uzasadnieniu prezydenckiego weta "nie ma konkretów, z którymi można byłoby polemizować", oraz że nieprzyjęcie ratyfikacji "mogłoby być kłopotliwe". Za ratyfikacją był także PSL.

Tymczasem zdaniem Marzeny Doroty Wróbel (PiS) ratyfikacja Konwencji "może zagrozić dobru rodziny i wychowaniu dzieci zgodnie z własnymi wartościami".

Konwencja Rady Europy ws. kontaktów z dziećmi została sporządzona 15 maja 2003 r. w Strasburgu

Konwencja Rady Europy w sprawie kontaktów z dziećmi została sporządzona 15 maja 2003 r. w Strasburgu. Ratyfikowały ją Albania, Czechy, Rumunia, San Marino i Ukraina. Dalszych 12 państw ją podpisało, m.in. Austria, Belgia, Grecja, Włochy i Portugalia. Polska podpisała ją 24 września 2003 r. Konwencja weszła w życie 1 września 2005 r.

Odrzucenie prezydenckiego weta w Sejmie wymaga większości 3/5 głosów. Koalicja PO-PSL nie ma takiej większości, musi liczyć na wsparcie innych posłów, przede wszystkim z klubu Lewicy, który nie zabrał głosu w środowej debacie.