Mam poczucie, że Szymon Hołownia cały czas nas zaczepia, kłótnia po stronie opozycji jest czymś nieskutecznym, niepoważnym, co nie powinno się zdarzyć – mówił we wtorek poseł KO Cezary Tomczyk, który był szefem sztabu wyborczego kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego.
Reklama

We wtorek Tomczyk pytany w Polsat News o słowa byłego kandydata na prezydenta Szymona Hołowni, który przyznał, że w czasie kampanii wyborczej były prowadzone rozmowy z jego sztabem i ze sztabami KO oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, aby postawić na jednego kandydata, który – według sondaży – zwyciężyłby z Andrzejem Dudą. Jak wyjaśnił prowadzący, padła propozycja, aby postawić na Hołownię, PO jednak miała jej nie przyjąć. „Ja takiej rozmowy nie przeprowadzałem” – odpowiedział poseł.

Dopytywany, czy z perspektywy czasu - biorąc pod uwagę wynik, ponieważ Hołownia mógł wygrać te wybory, obóz opozycyjny nie przeprowadził złej kalkulacji, Tomczyk powiedział: „Ciężko wygrać finał, jak się przegrało półfinał.”

Tomczyk był też pytany, czy to, co robi Platforma, budując ruch społeczny, jest inspirowane tym, co zrobił przed wyborami prezydenckimi Szymon Hołownia, ponieważ on sam tak uważa. „Nie chcę się zbyt wiele odnosić do Szymona Hołowni, bo mam takie poczucie, że Szymon Hołownia cały czas zaczepia nas” – powiedział polityk KO. Podkreślił, że nie chciałby tego robić. ”Uważam, że kłótnia po stronie opozycji jest czymś absolutnie nieskuteczny, niepoważnym i czymś, co nie powinno się zdarzyć” - dodał. Zaznaczył, że ruchy społeczne powstawały wcześniej i nie są nowym wynalazkiem.

Hołownia zapowiedział, że w ten piątek przedstawi konkretne plany na najbliższe tygodnie. W tym kontekście Tomczyk dopytywany, kiedy zostaną pokazane szczegóły ruchu zapowiedzianego przez Rafała Trzaskowskiego odparł: „Mówiliśmy o 5 września i na pewno ten termin zostanie utrzymany, ale pewnie wcześniej pojawi się kilka elementów, o których będziemy chcieli powiedzieć” - podkreślił.

Przed kilkoma dniami w Gdyni Trzaskowskie zapowiedział, że podejmuje się stworzenia ruchu obywatelskiego, razem z samorządami, organizacjami pozarządowymi, z ludźmi dobrej woli, by bronić społeczeństwa obywatelskiego.

Hołownia, jako niezależny kandydat na prezydenta, uzyskał w tegorocznych wyborach trzeci wynik, zdobywając 13,87 proc. głosów. Tuż po pierwszej turze wyborów zapowiedział powstanie stowarzyszenia o nazwie Polska 2050.

Tomczyk pytany w Polsat News, czy jego zdaniem jest jedna rzecz, którą można było zrobić w trakcie kampanii, która ostatecznie zmieniłaby wynik finalny wyborów prezydenckich odparł: „Tak. Tą jedną rzeczą jest Jacek Kurski i Telewizja Polska, która de facto kłamała i kłamie od wielu lat, która zatruwa Polakom życie i zatruwa Polakom głowy”.

Na uwagę, że sam mówił, że nie podważa wyniku wyborów, Tomczyk wyjaśnił, że chodziło mu o wynik podany przez PKW. „Ja nie mam żadnych zastrzeżeń do pracy PKW” - podkreślił. „Natomiast te wybory zostały na pewno zafałszowane przez to, co działo się w trakcie kampanii, przez działalność Telewizji Polskiej, a teraz SN rozstrzygnie, czy było też wiele fałszerstw w trakcie głosowania” – zaznaczył. Jak dodał, nie są to zastrzeżenia do PKW, tylko do MSZ-u, które nie pozwoliło 150 tys. ludziom głosować za granicą, a także do ministerstw, które „tak naprawdę uprawiały kampanię”.

Dopytywany, co spotka Jacka Kurskiego za rolę, jaką odegrał w kampanii wyborczej, Tomczyk odparł: „Mam nadzieję – i nie chodzi o kampanię wyborczą, ale o pięć lat funkcjonowania Telewizji Polskiej - że kiedyś o tym, co robi telewizja publiczna będą decydowały polskie sądy”. Jak dodał, chodzi o oszustwo, kłamstwo, manipulacje, napuszczanie jednych grup społecznych na drugie.