Czy warto było uderzyć w hybrydowe Państwo Boga [OPINIA]

Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew ParafianowiczDGP / Wojtek Gorski
7 stycznia 2020

W świecie, w którym to organizacje należą do ludzi, a nie ludzie do organizacji, zabicie irańskiego generała Ghasema Solejmaniego i blisko współpracującego z nim w Iraku Abu Mahdiego al-Muhandisa „Inżyniera” to niemal nokaut.

Pierwszy zbudował potęgę brygady al-Kuds – jednostki, która w imieniu Teheranu prowadzi wojny zastępcze w Syrii i Jemenie, de facto współrządzi Irakiem i ściśle współpracuje z libańskim Hezbollahem. Z kolei „Inżynierowi” – w Iraku, w którym w zasadzie nic nie działa tak, jak powinno – udało się zjednoczyć ponad 40 milicji, zbudować nieformalną armię – Siły Mobilizacji Ludowej (SML), wziąć udział w ofensywie przeciw Państwu Islamskiemu, a następnie stworzyć z tych sił ekspozyturę interesów Iranu nad Tygrysem i Eufratem.

„Inżynier” – jako dowódca operacyjny SML – cieszył się pełnym zaufaniem Solejmaniego. Do tego stopnia, że ten powierzył mu w Iraku kontrolę nad programem budowy pocisków rakietowych krótkiego i średniego zasięgu, które w przyszłości miały być zdolne do rażenia celów w sunnickiej Arabii Saudyjskiej i Izraelu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.