Reklama

O uwolnieniu lekarza poinformowała gruzińska służba bezpieczeństwa. "Nie spodziewałem się dziś uwolnienia" - powiedział dziennikarzom w gruzińskim mieście Gori Gaprindaszwili, który jest przewodniczącym gruzińskiego stowarzyszenia ortopedów i traumatologów.

"Chcę podziękować wszystkim, którzy się o mnie martwili, a zwłaszcza mojej pięknej żonie i wspaniałym dzieciom" - dodał.

21 grudnia sąd w Cchinwali, głównym mieście Osetii Płd., skazał Gaprindaszwilego na rok i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności za "nielegalne przekroczenie granicy". Lekarz z Tbilisi został zatrzymany na początku listopada przez osetyjskie służby bezpieczeństwa w pobliżu linii rozgraniczenia między Gruzją a tą samozwańczą republiką, wspieraną przez Rosję.

Według gruzińskich mediów 58-letni Gaprindaszwili udał się do Osetii Płd., by udzielić pomocy pacjentowi, który nie mógł zostać poddany odpowiedniemu leczeniu na miejscu.

Jak pisze agencja Reuters, wielu Gruzinów mieszkających w pobliżu słabo strzeżonej granicy jest często przetrzymywanych przez osetyjskie władze na podobnych podstawach, ale zatrzymanie znanego w Gruzji lekarza zwróciło uwagę opinii międzynarodowej. Ambasada USA w Tbilisi, Rada Europy i Amnesty International wezwały do jak najszybszego uwolnienia Gaprindaszwilego i ponownego otwarcia wszystkich przejść granicznych wzdłuż granicy Osetii Południowej.

Kilka dni przed skazaniem lekarza kilkaset osób, w tym gruzińscy politycy, zgromadziło się w pobliżu linii rozgraniczenia, by apelować o jego uwolnienie. Podczas wiecu symbolicznie wypuszczono w powietrze balony z przywiązanym do nich lekarskim fartuchem.

W 2008 roku Gruzja podjęła zbrojną próbę odzyskania kontroli nad Osetią Południową - regionem, który oderwał się od niej w latach 90. i przy nieformalnym wsparciu Moskwy uzyskał faktyczną niezależność od Tbilisi. Rosja odpowiedziała wprowadzeniem swych wojsk do tej republiki i dalej w głąb gruzińskiego terytorium. W wyniku konfliktu Rosja uznała niepodległość nie tylko Osetii Południowej, lecz także drugiej separatystycznej republiki gruzińskiej - Abchazji. Tbilisi uważa te regiony za okupowane przez Moskwę. (PAP)

zm/ akl/