Unijni ministrowie ds. europejskich starają się przezwyciężyć we wtorek pat ws. otwarcia negocjacji akcesyjnych dla Macedonii Północnej i Albanii. Choć większość państw jest za takim krokiem sprzeciw kilku stolic, zwłaszcza Paryża może go uniemożliwić.
Reklama

Rekomendację dotyczące otwarcia negocjacji ws. członkostwa obu tych krajów w UE wydała już Komisja Europejska. Unijna rada ds. ogólnych zajmuje się tym tematem nie po raz pierwszy, ale podziały państw członkowskich nie pozwalały do tej pory na decyzję.

"Wiele osób we Francji, czy Holandii pyta czy nie idziemy z procesem rozszerzenia zbyt szybko. UE na tym etapie nie jest na to gotowa" - powiedział PAP dyplomata jednego z zachodnich państw. "Jak się rozwodzimy to nie powinniśmy zawierać w tym czasie nowego małżeństwa" - dodał odnosząc się do procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Problematyczna jest kwestia zwłaszcza Albanii, która według części państw nie dokonała wystarczających reform umożliwiających otwarcie pertraktacji akcesyjnych. Francja, która ma najbardziej krytyczne stanowisko w tej sprawie sprzeciwia się jednak otwarciu negocjacji akcesyjnych również z Macedonią Północną. Holandia, która również jest sceptyczna wobec Macedonii Północnej uważa jednak, że UE może zacząć negocjacje z tym krajem, jeżeli rząd w Skopje zagwarantuje niezależność prokuraturze.

Według informacji PAP część stolic jest otwarta na rozdzielenie decyzji ws. obu tych krajów, co umożliwiłoby na pozytywny krok wobec Macedonii Północnej. Do niedawna Grecja blokowała jej starania o przystąpienie do Unii z powodu sprzeciwu wobec jej dawnej nazwy Macedonia. Ateny uważały, że używanie przez północnego sąsiada Grecji nazwy Macedonia było zawłaszczaniem historycznego i kulturowego dziedzictwa starożytnych Macedończyków i mogło być w przyszłości podstawą ewentualnych roszczeń terytorialnych do greckiej prowincji o tej samej nazwie. Ateny i Skopje osiągnęły jednak w ubiegłym roku porozumienie w sprawie trwającego prawie trzy dekady sporu.

Przeciwne rozdziałowi jest jednak kilka krajów członkowskich w tym Niemcy, które uważają, że negocjacje dotyczące Macedonii Północnej i Albanii powinny toczyć się razem, a rozdzielenie ich mogłoby spowodować destabilizację regionu.

Polska należy do większości krajów UE, które opowiadają się za otwarciem procesu negocjacji. "Albania i Macedonia Północna zrobiły bardzo wiele, aby być gotowym do otworzenia procesu negocjacji członkowskich i powinny dziś otrzymać zielone światło" - powiedział polskim dziennikarzom w Luksemburgu minister ds. europejskich Konrad Szymański.

Przestrzegał, że dalsze odkładanie tej decyzji i dalsze opóźnienia procesu oznaczałoby, że siły proeuropejskie w tym regionie otrzymałby bardzo negatywny sygnał ze strony UE. "To oznacza, że wpływ Europy, UE, tam będzie słabły, to oznacza osłabienie interesów bezpieczeństwa europejskiego" - zaznaczył Szymański.

Jego zdaniem państwa, które mnożą wątpliwości dotyczące otwarcia negocjacji powinny brać pod uwagę aspekt strategiczny, bo w tym regionie działają również inne państwa, takie jak Rosja, czy Chiny, które tylko czekają na to, żeby UE się z niego wycofała.

"Polska od dłuższego czasu dopomina się aby postępować wobec tego regionu uczciwie. Oni dokonali wysiłku. UE powinna zareagować proporcjonalnie, ponieważ ten wysiłek jest związany z licznymi oczekiwaniami UE. Rozpoczęcie procesu negocjacji członkowskich nie oznacza, że tracimy kontrole nad tym procesem" - zwrócił uwagę wiceszef MSZ.

Po pierwszej turze dyskusji ministrów w tej sprawie nie udało się osiągnąć porozumienia przez kategoryczny sprzeciw ze strony Francji - podało źródło PAP. Fińska prezydencja chce jednak wrócić do tego problemu jeszcze we wtorek po południu.