Tuż po Nowym Roku wybuchło w naszej publicystyce krótkie zamieszanie wywołane wejściem do polityki rapera Popka. Trochę się do tego zamieszania przyczyniłem, pisząc w innym miejscu, że nie wiem, jakim wytatuowany muzyk byłby politykiem, ale zgłoszony przez niego pomysł prowadzenia nowoczesnej polityki monetarnej (po angielsku MMT) jest sensowny.
Mój tekst miał być zachętą dla aktywnych polityczne ludzi, którym nie po drodze z ortodoksyjnym przedkryzysowym liberalizmem: zainteresujcie się MMT, zanim zrobi to ktoś inny. Bo znów będzie płacz i zgrzytanie zębów, że ktoś zabiera zwolennikom postępu najsmakowitsze kąski (jak np. PiS testujący bezwarunkowy dochód podstawowy w wersji 500+).
Nie jest tajemnicą, że w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych MMT od dawna jest już obiektem zainteresowania ekonomistów kojarzonych z buntem przeciw neoliberalizmowi. Kilka dni temu swoim czytelnikom MMT przybliżył Brad DeLong z Uniwersytetu w Berkeley, jeden z największych lewaków w amerykańskiej blogosferze ekonomicznej.