Wpłaty 30 tys. zł na cele charytatywne oraz opublikowania przeprosin, domaga się Prawo i Sprawiedliwość od wydawcy "Gazety Wyborczej", Agory oraz dziennikarzy: Wojciecha Czuchnowskiego i Iwony Szpali, w pozwie o ochronę dóbr osobistych.

Jak dowiedziała się PAP u pełnomocników PiS w dniu 26 kwietnia 2018 r. zostało przez partię wystosowane przedsądowe wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych.

"Po wystosowaniu przedsądowego wezwania +Gazeta Wyborcza+ miała szansę ustosunkować się do nieprawdziwych treści, które zamieszczała w swoich artykułach. Nie zrobiła tego do dnia 11 maja, kiedy to został skierowany pozew do sądu" - powiedział PAP jeden z pełnomocników PiS.

Reklama

Według pełnomocnika "GW" Piotra Rogowskiego, z pozwu wynika, że pełnomocnicy PiS nie wystosowali wezwania przedsądowego w formie pisemnej, które miałoby jakikolwiek charakter formalny i dotarłoby na adres wydawcy, autorów publikacji, czy któregokolwiek z redaktorów naczelnych. "Z pozwu wynika, że prawnik PiS-u wysłał jakiegoś maila, który trafił do spamu, więc zastosował formę całkowicie niepoważną i nieprofesjonalną, ale obawiam się, że było to celowe zagranie, dość cyniczne - chodziło o to, aby wysłać jakieś pisemko i potem twierdzić, że nikt na to nie zareagował" - powiedział PAP mec. Rogowski.

PiS domaga się wycofania przez "Gazetę Wyborczą" łącznie dziewięciu publikacji, autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego i Iwony Szpali. Chodzi o teksty publikowane od 3 lutego do 12 marca 2018 r. dotyczące rzekomych powiązań koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego i jego zastępcy Macieja Wąsika z b. wiceszefem Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza, oskarżonym w procesie dot. warszawskiej reprywatyzacji, Jakubem R.

Reklama

Partia domaga się również od wydawcy "Gazety Wyborczej" Agory oraz dziennikarzy: Wojciecha Czuchnowskiego i Iwony Szpali, zamieszczenia przeprosin za "rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji naruszających dobre imię partii" i zamieszczenia ich w "Gazecie Wyborczej" oraz portalu wyborcza.pl.

W przeprosinach partia domaga się uznania, że nieprawdą jest jakoby "kierownictwo PiS wysłało Pana Marka Wąsika do Jakuba R. urzędnika miejskiego w Warszawie, dążąc do pozyskania pomocy Jakuba R., celem +rozkręcenia+ biznesu reprywatyzacyjnego, z którego zyski miały zasilić partię" oraz że nieprawdą jest jakoby "PiS +załatwiło+ Jakubowi R. stanowisko w warszawskim ratuszu dla realizacji różnych nietransparentnych celów partii w tym w szczególności zbierania, czy tworzenia +haków+ na prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz i innych polityków PO".

Ponadto partia chce, aby w przeprosinach za nieprawdę uznano stwierdzenie, że "PiS wspierało w sposób nielegalny działalność spółki Srebrna".

PiS domaga się od wydawcy "Gazety Wyborczej" wpłaty 30 tys. zł. na rzecz Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Zgromadzenia Księży Marianów w Warszawie i pokrycia kosztów procesowych.

W uzasadnieniu do pozwu zaznaczono, że "nie ulega żadnej wątpliwości", iż "wskazane informacje" we wspomnianych artykułach "godzą w dobre imię PiS". "Przedstawiają bowiem wskazaną partię jako nieuczciwą, zdolną do korumpowania innych dla osiągnięcia własnych celów oraz podejmującą niezgodne z prawem działania" - dodano w uzasadnieniu.

Pełnomocnicy partii w rozmowie z PAP podkreślili, że nie reprezentują Wąsika i Kamińskiego, lecz partię, która uznała, że zamieszczone przez gazetę informacje są nieprawdziwe i godzą w jej dobre imię.

W ocenie Rogowskiego, pozew to element nękania wszystkich, którzy "w jakikolwiek sposób stają na drodze rządzącej partii i jej funkcjonariuszy". "Ten pozew to jest czytelna próba zastraszania mediów i dziennikarzy, a w efekcie całego społeczeństwa. Tutaj ewidentnie chodzi o prosty przekaz - jeżeli coś o nas napiszesz, skrytykujesz nas, to naślemy na ciebie służby albo zrobimy ci sprawę w sądzie. Zarzuty są bardzo ogólnikowe i niekonkretne, a sam pozew jawi się jako przejaw partyjnej paniki" - powiedział pełnomocnik "GW".

"Mam też nadzieję, że ten proces pozwoli wyjaśnić i ustalić wszystkie powiązania Macieja Wąsika, Mariusza Kamińskiego i (szefa CBA) Ernesta Bejdy z Jakubem R. oraz to, jaki jest charakter tych wciąż tajemniczych biznesów prowadzonych przez spółkę Srebrna. Być może na tym procesie publicznie na sali sądowej powiemy i o tych powiązaniach i działalności spółki i na to liczę" - dodał Rogowski.

W publikacjach "Gazety Wyborczej" przytoczono m.in. wypowiedzi brata Jakuba R. na temat relacji Kamińskiego, Wąsika i Bejdy z rodziną R. i Jakubem R. W latach 2006-13 R. był wiceszefem Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza, które zajmowało się sprawami reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

Według brata Jakuba R., to Kamiński i Wąsik przedstawili Jakubowi R. Marcina Bajkę, ówczesnego szefa BGN. Brat Jakuba R. mówił też, że Bejda skontaktował się z Jakubem R. ws. działki "przy ul. Srebrnej w Warszawie, gdzie PiS ma nieruchomości", i "chodziło o jakieś przekształcenia" - miał to być rok 2009 lub 2010. Według brata Jakuba R., gdy ten nie chciał pomóc ws. działki przy ul. Srebrnej, Kamiński i Wąsik mieli do Jakuba R. o to pretensje, doszło nawet do bójki Jakuba R. i Wąsika.

Wąsik na początku lutego powiedział, że Jakuba R. znał wyłącznie poprzez brata, z którym studiował i działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Zapewnił wówczas, że nie miał bliskich relacji z Jakubem R.

W odpowiedzi brat Jakuba R. w "GW" zaprzeczył słowom Wąsika i stwierdził, że zarówno Wąsik, Bejda, jak i Kamiński utrzymywali bliskie relacje z rodziną R. - zarówno z nim, jak i jego bratem Jakubem R. "GW" opublikowała również prywatne zdjęcia z archiwum Jakuba R. z imprez rodzinnych, na którym miał być obecny m.in. Wąsik.