Rosja chce grać w koncercie mocarstw [OPINIA]

Michał Potocki
Michał PotockiDziennik Gazeta Prawna / Wojtek Gorski
16 lipca 2018

Spotkanie rosyjskiego prezydenta Władimira Putina z jego amerykańskim odpowiednikiem, Donaldem Trumpem, będzie dla niego okazją, by nakłonić Waszyngton do ustępstw. Helsinki pozwalają Rosjanom zastosować ich ulubione podejście pakietowe, gdy do łatwiejszych do uzyskania warunków dołącza się trudniejsze dotyczące np. innych części świata.

Prezydent Rosji określił niegdyś rozpad Związku Sowieckiego mianem największej geopolitycznej tragedii XX w. Miał na myśli przede wszystkim degradację znaczenia państwa ze stolicą w Moskwie z supermocarstwa rywalizującego z Stanami Zjednoczonymi na równych prawach do rangi kraju będącego najwyżej regionalną potęgą. Putin domaga się ponownego uznania swojego państwa za uczestnika koncertu mocarstw, niczym w XIX w. decydującego o zasadach międzynarodowego ładu.

W Helsinkach obaj przywódcy z pewnością będą rozmawiać o Chinach, Korei Północnej, Syrii czy Ukrainie. Putin preferuje rozmowę z silnymi. Mniejsze państwa, jak Polska, w rosyjskiej optyce mogą być wyłącznie pionkami w grze wielkich mocarstw. Dlatego Rosjanie nigdy nie traktowali poważnie Unii Europejskiej. Zawsze woleli negocjować bezpośrednio z Berlinem czy Paryżem, a nie Brukselą, ponieważ instytucje unijne lewarują znaczenie mniejszych stolic, jak Warszawa czy Wilno. Stąd relatywnie duże znaczenie miałoby ponowne poszerzenie o Rosję grupy G7.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.