Na ustne polecenie byłego ministra spraw wewnętrznych, a dzisiejszego wojewody małopolskiego, Jerzego Millera straż pożarna łamała prawo. Efektem są zaniedbania i opóźnienia we wdrażaniu telefonu alarmowego 112 – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, do którego dotarł DGP. Telefon alarmowy 112 nie będzie działał przed Euro. Śledztwo w sprawie nadużyć prowadzi CBA.
Kontrolerzy odkryli, że szef straży pożarnej gen. Wiesław Leśniakiewicz, zaraz po tym jak w 2009 r. Miller objął stanowisko ministra spraw wewnętrznych, przestał wykonywać swoje obowiązki wynikające z ustawy o ochronie przeciwpożarowej, związane z budową systemu powiadamiania ratunkowego. „(...) przyczyną tego była decyzja szefa MSW. Podczas naszej kontroli nie przedstawiono jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego wydanie takiego polecenia” – napisali inspektorzy we wnioskach.
Oznacza to, że Miller wydał polecenie Leśniakiewiczowi ustnie. Forsował w ten sposób swoją koncepcję działania numeru 112, która była sprzeczna z obowiązującą ustawą. Centra powiadamiania ratunkowego powinni organizować i nadzorować strażacy, ale Miller wolał, by zajmowali się tym wojewodowie. Według niego telefony odbierać powinni nowo zatrudniani urzędnicy – po krótkim przeszkoleniu przekazywaliby informacje dyżurnym straży, policji lub pogotowia. W taki sposób Miller zorganizował CPR w Krakowie, na co, jeszcze jako wojewoda małopolski, dostał zgodę ówczesnego szefa spraw wewnętrznych Grzegorza Schetyny. Gdy zastąpił go na stanowisku ministra, postanowił, że właśnie taki model ma być budowany w całym kraju.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.