Osiecki: Rząd mówi: płać, frajerze

28 listopada 2017

Zniesienie rocznego limitu 30 przeciętnych pensji, po zarobieniu których pracownik i pracodawca przestają płacić składki emerytalne i rentowe, jest szkodliwe. Powodów jest wiele, trzy są najważniejsze.


Po pierwsze – to demoralizuje podatników i podkopuje zaufanie obywatela do państwa. PiS, ale taż inne partie, eksperci czy związkowcy chętnie mówią o tym, by jak najwięcej osób zatrudniać na etat. W ten sposób płacą one wyższe składki, lepiej zasilają ZUS, ale też pracują na przyzwoite emerytury w przyszłości. Tymczasem rząd, znosząc nagle w ekspresowym trybie limit 30-krotności, mówi: śmierć frajerom, którzy nie kombinowali z płaceniem składek na ZUS. Pokazuje to prosty przykład. Etatowiec i liniowiec zarabiają 12 tys. zł miesięcznie brutto. Po roku etatowiec w porównaniu z liniowcem jest, potocznie mówiąc, w plecy o co najmniej 7,5 tys. zł. A jeśli limit 30-krotności zostanie zniesiony, to ta różnica zwiększy się do 9,5 tys. zł. Do tego jego pracodawca w tym czasie zapłaci za niego jeszcze ponad 30 tys. składek plus koszty likwidacji limitu. Komunikat jest prosty: jeśli jesteś na tyle głupi, że zarabiasz dobrze, a mimo to pracujesz na etacie, to ci przykręcimy śrubę. Twojemu pracodawcy też.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.