Ryszard Kukliński był samorodkiem w dziedzinie szpiegostwa. Tacy ludzie z takimi predyspozycjami i talentem do szpiegowania rodzą się bardzo rzadko – powiedział w czwartek szef Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz podczas konferencji naukowej we Wrocławiu.

„Można powiedzieć, że w pewnym momencie stał się takim Janem Niezbędnym w Sztabie Generalnym. Koledzy prosili go np. o przygotowanie jakichś materiałów, bo sami nie potrafili. On to robił, kopiował na filmy i przekazywał Amerykanom. A nawet nie figurował w tych metryczkach, że miał dostęp do tych informacji” - mówił Cenckiewicz.

Dodał, że równie sprytnie Kukliński dorabiał sobie legendę, która go chroniła przed zainteresowaniem ze strony kontrwywiadu i służb WSW. Duże zaufanie do niego wynikało z faktu, że był bardzo aktywnym działaczem partyjnym.

„Przeglądałem składki partyjne i Kukliński nie żałował wpłat na PZPR. Wszędzie ma wpisane słowa nie zalega. Tylko Stanisław Koziej mu dorównywał w tej finansowej hojności na partię. Zresztą Koziej po ucieczce Kuklińskiego był w kręgu podejrzeń właśnie z tego powodu” - dodał historyk, autor książki „Atomowy szpieg” o Ryszardzie Kuklińskim.

Reklama

Zdaniem Cenckiewicza, kluczowa była też legenda kobieciarza, która pozwalała Kuklińskiemu na częste wyjazdy z Warszawy poza miasto.

Reklama

„Doliczyłem się w jego kręgu 24 kobiet, które zresztą były pracownicami albo Sztabu Generalnego lub też innych jednostek armii. Nie wszystkie wykorzystywał seksualnie, ale było powszechnie wiadomo, że jest kobieciarzem i to uśpiło kontrwywiad” - ocenił Cenckiewicz.

Podkreślił, że dzięki częstym wyjazdom „do lasu lub nad jezioro” Kukliński mógł bez podejrzeń korzystać z tzw. martwych skrzynek kontaktowych, w których przekazywał informacje dla CIA i odbierał instrukcje od amerykańskich służb.

„W WSW przymykano oko na takie sprawy. Wszyscy wiedzieli, że Rysio ma takie potrzeby. Nawet (Czesław) Kiszczak mówił, że go podziwia i w pewnym sensie mu zazdrości tych kobiet. To był męski, zamknięty krąg i inni go pewnie też podziwiali za te podboje” - powiedział Cenckiewicz.

Dodał, że Kukliński był człowiekiem, który potrafił „postępować niezwykle cynicznie i dzięki temu świetnie był przygotowany do szpiegowania”.

„Cynicznie donosił na kolegów i dzięki temu miał w WSW opinię osoby zaufanej (OZ – PAP), która nie wymaga kontroli kontrwywiadowczej” - mówił Cenckiewicz podczas swego wystąpienia.

Dyrektor Wojskowego Biura Historycznego im. gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego Sławomir Cenckiewicz uczestniczył w zorganizowanej przez tę instytucję ogólnopolskiej konferencji naukowej pt. „Szpiedzy – Dezerterzy – Renegaci. Wykroczenia i przestępstwa żołnierzy i funkcjonariuszy służb mundurowych w latach 1918-1989”. Współorganizatorem imprezy jest też Instytut Pamięci Narodowej.