Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmiech, syf i zepsucie w podwójnej dawce. "Brud" Bairda od piątku w kinach

„Brud” ma zrywy, momenty muśnięte palcem bożym, ale całość jest cokolwiek problematyczna, bo trudno ten film po prostu polubić.
Brud (kadr)Media
21 października 2014

„Brud” chwilami bywa fascynujący, ale ten film – choć oparty na powieści twórcy „Trainspotting” – po prostu trudno polubić

Bruce Robertson to szuja. Kropka. Zawstydziłby pewnie samego złego porucznika. Dla niego zabranie dziecku cukierka jest proste jak... zabranie dziecku cukierka. Pije na umór, ćpa wszystko, co białe, nastoletnim dziewczętom przyłapanym in flagranti proponuje seks oralny, spiskuje przeciwko kolegom z roboty, aby dostać upragniony awans. lista byłaby dłuższa, bo cały „Brud” to zapis halucynacyjnych eskapad detektywa Robertsona z edynburskiej policji, który z każdą sceną odpływa coraz bardziej, zaś kulminacja niejednego pozostawi z szeroko otwartymi z niedowierzania ustami. Pytanie jednak brzmi: po co to wszystko?

Pozostało 77% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.