"Oslo, 31 sierpnia" DVD - recenzja

"Oslo, 31 sierpnia"
"Oslo, 31 sierpnia"Media
11 kwietnia 2014

„Oslo, 31 sierpnia” jest filmem chropowatym, trochę naiwnym, chyba nazbyt wykalkulowanym w swoim fatalizmie, jednak ze wszech miar wartym namysłu. Kilka lat temu mogliśmy oglądać debiutancki film Joachima Triera (Lars von Trier jest jego krewnym) „Reprise. Od początku raz jeszcze”. „Oslo, 31 sierpnia” stanowi potwierdzenie talentu młodego reżysera.

To zresztą dosyć podobne tytuły – Trier znowu opowiada o pokoleniowym rozczarowaniu. W „Reprise” portretował młodych ludzi, przyjaciół, wspólnie walczących o sukces literacki, a następnie zmagających się z tym sukcesem. Bohaterem „Reprise” jest trzydziestoparoletni Anders – zdezelowany narkoman tuż po nieudanej próbie samobójczej. Fabularny splot stanowią rozmowy Andersa z jego dawnymi kumplami. Słodkie, słodko-gorzkie, najczęściej jednak kwaśne. Norweski reżyser unika banału. Opowieści, które usłyszy bohater „Oslo”, nie będą wcale kroniką chwały i sławy, mało kto spełnił pokładane w nim nadzieje, niewielu jest zadowolonych z życia, usatysfakcjonowanych, mimo to, z perspektywy Andersa, wszyscy są lepsi, ciekawsi, lepiej umocowani w społeczeństwie. W porównaniu z debiutem gruntownie zmieniła się tonacja filmu.

Pozostało 46% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.