"Wszyscy mężczyźni Weroniki" - recenzja

"Wszyscy mężczyźni Weroniki"
"Wszyscy mężczyźni Weroniki"Media
10 sierpnia 2013

„Pewnego razu byłam ja, Weronika” – oryginalny tytuł filmu Marcelo Gomesa sugeruje, że mamy do czynienia ze współczesną baśnią. Polski – „Wszyscy mężczyźni Weroniki” – kładzie nacisk na uczuciowe życie bohaterki. Oba punkty widzenia w filmie łączą się bezkolizyjnie.

Tytułowa Weronika zbliża się do trzydziestki, pracuje jako lekarz w klinice w Recife, ale swojej pracy szczerze nienawidzi. Nie jest w stanie pomagać ludziom, gdy sama musi mierzyć się z własnymi problemami. Nie umie zaangażować się emocjonalnie ani w związki z mężczyznami oparte niemal wyłącznie na pożądaniu i seksie, ani w relacje z przyjaciółkami. Jedyną osobą, którą kocha prawdziwie, jest jej starzejący się, schorowany ojciec. Swoje zwierzenia Weronika nagrywa na dyktafon, trochę tak, jakby sama sobie stawiała lekarską diagnozę. „Jestem niepewna życia” – mówi – „przerażona przyszłością”. Szuka swojego miejsca na świecie, na oślep, po omacku, nie do końca przekonana, czy na zmiany nie jest już za późno.

Pozostało 52% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.