Według NCA (National Crime Agency), zjawisko może dotyczyć nawet dziesiątek tysięcy osób na terenie całego kraju, a dotychczasowe szacunki wskazujące na 10-13 tys. ofiar były "jedynie wierzchołkiem góry lodowej".

Dyrektor NCA ds. osób narażonych na szczególne ryzyko Will Kerr zaznaczył, że każde ze śledztw prowadzonych w ciągu 2016 roku skutkowało rozpoczęciem kolejnych, co wskazuje na siatkę powiązań pomiędzy przestępcami zaangażowanymi w proceder handlu ludźmi i współczesnego niewolnictwa. Obecnie toczy się ponad 300 śledztw w takich sprawach.

Jak ostrzegł Kerr w rozmowie z BBC, problem jest tak poważny, że wielu ludzi może spotykać się z ofiarami tego zjawiska i nawet nie zdawać sobie z tego sprawy.

Reklama

Według NCA wzrost handlu ludźmi wiąże się m.in. z obecnością międzynarodowych gangów, które odkrywają, że kontrolując ludzi pracujących w wielu sektorach mogą zarabiać poważne pieniądze, obok np. handlu narkotykami.

Jednocześnie zaznaczono, że najczęściej ofiarami handlu ludźmi padają osoby z krajów Europy Środkowej i Wschodniej, w tym z Polski, a także z Wietnamu i Nigerii.

Od stycznia co najmniej dziewięciu Polaków zostało też skazanych za handel ludźmi. Mężczyźni kusili rodaków do przyjazdu na Wyspy obiecując im dobrze płatną pracę w magazynach, po czym zniewalali ich, zabierali dokumenty i ograniczali dostęp do konta bankowego, zapewniając jedynie miejsce do spania o bardzo niskim standardzie.

W ubiegłym roku łącznie brytyjskie służby otrzymały zgłoszenia dotyczące ponad 3,8 tys. osób, które potencjalnie mogły być ofiarami handlu ludźmi. W 2013 roku ta liczba była ponad dwukrotnie niższa i wynosiła 1,7 tys.

W 2015 roku wprowadzono w W. Brytanii nowe przepisy zaostrzające kary za współczesne niewolnictwo. Przepisy te dopuszczają m.in. wymierzanie kary dożywotniego pozbawienia wolności za to przestępstwo.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)