„Donalda Tusk będzie testowany przez państwa, w których są rządy lewicowe. Z naszego polskiego punktu widzenia byłoby dobrze, gdyby zachował on swoje stanowisko; jest to kwestia prestiżu państwa” - powiedział w czwartek Liberadzki w wywiadzie udzielonym Radiu Szczecin.

Donald Tusk od 2014 r. jest przewodniczącym Rady Europejskiej; jego kadencja dobiegnie końca w maju, istnieje możliwość reelekcji.

Liberadzki, zasiadający we frakcji socjalistów, a także reprezentant konserwatystów Ryszard Czarnecki (PiS) w środę zostali wybrani na stanowiska wiceprzewodniczących PE. Nowym szefem PE został włoski polityk, należący do grupy chadeckiej Antonio Tajani. Jego wybór był możliwi dzięki wspólnemu głosowaniu chadeków (EPL), konserwatystów (EKR) i liberałów (ALDE).

Reklama

Wybór Tajaniego na szefa PE oznacza, że obecnie w rękach EPL są trzy kluczowe stanowiska w UE: szefa Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej i europarlamentu. Część komentatorów uważa, że wybór Tajaniego zmniejsza szanse na reelekcję Tuska, ponieważ europejska centrolewica, skupiona we frakcji S&D (Socjaliści i Demokraci) wiosną zażąda dla siebie stanowiska szefa Rady Europejskiej.

Zdaniem Liberadzkiego wybór Tajaniego na szefa PE oznacza nadejście czasu „na większą wyrazistość w Europie”. Zaznaczył, że zna nowego przewodniczącego europarlamentu od 10 lat, wspólnie pracowali w komisjach do spraw transportu i do spraw przemysłu. „Jesteśmy w bardzo dobrych relacjach osobistych” - podkreślił.

Reklama

Pytany o znaczenie objęcia stanowiska przez Tajaniego dla sytuacji Polski w Unii Europejskiej, Liberadzki powiedział, że „wybór napawa realizmem”.

"Tajani powiedział, że jako prawnik i przewodniczący Parlamentu nie podejmie żadnych kroków, jeżeli nie będzie widział dowodów rzeczowych na stole. Deklarował, że nie będzie to jego program osobisty, ale że będzie po prostu kierował pracami Parlamentu" - powiedział Liberadzki.

Jego zdaniem, koalicja konserwatystów, chadeków oraz liberałów powstała dla celów wyborczych. „To dość oryginalna koalicja. Mamy tu konserwatystów reformowanych, w których jest PiS oraz liberałów, którymi rządzi Guy Verhofstadt, znany z tego, że jest zwolennikiem sankcji przeciwko Polsce. Myślę, że w sprawach fundamentalnych: prawach człowieka, obywatela, podstawowych swobód, to ta koalicja może mieć pewne problemy” - ocenił.

Według niego, projekt liberałów dorocznego przeglądu wszystkich państw członkowskich, który dawałby większą prawną podstawę do ich karania za łamanie podstawowych wartości UE, należy „przyjmować z daleko posuniętą ostrożnością”.

„Albo jest wspólnota, albo będziemy myśleli o systemie karania. Najpierw ustalmy fakty, oceńmy to do wzorców, które mamy. Zadajmy sobie pytanie czy jest on aktualny do potrzeby chwili czy trzeba wzorzec zmienić. Na końcu możemy mówić o sankcjach lub o przemodelowaniu polityki w stosunku do któregoś z państw. Ostrzegam, abyśmy nie tworzyli państw lepszych, sędziów i państw gorszych, podsądnych” - dodał Liberadzki.

Pytany o sytuację w SLD, europoseł powiedział, że „partia wolno, ale systematycznie rośnie”. „Maruderzy są już z boku i raczej mamy proces konsolidacji. Umacniamy się, jest to proces systematycznie przebiegający, ale wolałbym aby był szybszy i bardziej dynamiczny” - podkreślił. (PAP)