Drzewiecki: Drogi gratis rządu

Rafał Drzewiecki
Rafał Drzewiecki, sekretarz redakcjiDGP / Wojtek Gorski
21 sierpnia 2014

To już naprawdę przesada. Jak mi żona powiedziała, że za komplet szkolnych książek dla naszej córki musi zapłacić 650 złotych, zdębiałem. Że ile?! Chyba usłyszała w telefonie moje charczenie z duszności, bo od razu zapewniła, że kupi najtaniej, bo w internecie.

To ja się pytam pani czy może już, nie nadążam, pana ministra, gdzie to taniej, gdzie te priorytety resortu? Darmowym elementarzem dla pierwszoklasistów się chwalicie? To ja mam pecha, bo córa pierwszoklasistka, ale gimnazjum. Publicznego, dodam. Więc zapłacić muszę, i to znacznie więcej, bo przez tę rządową pomoc wydawcy odbijają sobie straty na reszcie niegratisowych rodziców. Ceny podręczników skoczyły tak, że nawet UOKiK się przebudził i sprawdza, czy „to wynika ze zmian w ofercie wydawców, czy jest to gra rynkowa w łańcuchu dystrybucyjnym”.

Pozostało 56% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png