Ewa Ivanova: Filozofia Kalego

Ewa Ivanova
Ewa IvanovaDGP
20 maja 2011

Nasze życie byłoby chyba nudne, gdyby nie kolejne pomysły unijnego ustawodawcy, który zawsze chętnie coś poprawia i ulepsza. Wszystko, rzecz jasna, dla naszego dobra – normy, definicje, standardy i zasady. Zdążyliśmy się już do nich przyzwyczaić w sklepie, na lotnisku czy stacji benzynowej. Nie mówię, że wszyscy, ale większość z nas akceptuje integrację gospodarczą i polityczną. Mimo wielu absurdów widzimy więcej jej plusów niż minusów.

Jednak gdy unijny ustawodawca sięga dalej i dotyka spraw naszych rodzin, małżeństw i dzieci, w wielu rodzi się opór. Trudno nam zaakceptować, dlaczego w sprawie polskiego dziecka orzeka sąd niemiecki czy francuski. Nie ma dla nas znaczenia, to że dziecko ma podwójne obywatelstwo i że mieszka za granicą. Odżywa zasada: polskie dziecko w polskie ręce. Współpraca sądowa między państwami UE to najtrudniejszy element integracji. Nie chodzi tylko o to, że każde państwo ma zupełnie inny system prawny. Faktycznym problemem jest wciąż mentalność i brak wzajemnego zaufania do wymiaru sprawiedliwości państw członkowskich. W ramach unijnej wspólnoty wypracowano reguły dotyczące postępowań cywilnych i handlowych, wprowadzono europejski tytuł egzekucyjny, wypracowano reguły doręczania dokumentów sądowych, współpracy przy przeprowadzaniu dowodów. Także w sprawach z zakresu małżeństwa i dzieci udało się wprowadzić jednolite przepisy o jurysdykcji, uznawaniu i wykonywaniu orzeczeń.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.