Komentarz GP: Akta w reklamówce

Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska
Katarzyna Żaczkiewicz-ZborskaDGP
3 września 2009

Liczba zaginionych akt sądowych w ciągu ostatnich kilku lat nie spada. I może przy wielomilionowym wpływie spraw kilkaset zaginionych akt to nie jest tak dużo, ale przecież zawieruszenie choćby jednej sprawy to dla wymiaru sprawiedliwości prawdziwa kompromitacja.

Dlatego bagatelizowanie tego zjawiska przez prezesów sądów i szefów prokuratur, ale także urzędników z Ministerstwa Sprawiedliwości jest nie do przyjęcia. Z sądów znikają akta z powodu ludzkich błędów, anachronicznej organizacji pracy, a nawet klęsk żywiołowych. W ten sposób wiele dowodów ginie bezpowrotnie. Znam przypadki ukarania pracowników sekretariatów sądowych zwolnieniem z pracy. Ale takie sprawy kończą się zazwyczaj w sądzie pracy, gdyż winni nie akceptują tak radykalnego finału. Nie znam natomiast przypadku ukarania dyscyplinarnie sędziego za wynoszenie akt w plastikowej reklamówce do domu.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: GP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.