Komentarz redakcji: Ten system jeszcze ma szansę

Mikołaj Wójcik
Mikołaj WójcikDGP
24 września 2010

Rok nie wyrok – mawiają doświadczeni skazańcy. To powiedzenie można zastosować, podsumowując pierwsze 12 miesięcy funkcjonowania w Polsce systemu dozoru elektronicznego (SDE). Za wcześnie na orzekanie, czy się sprawdził, czy nie.

Na pewno początki są trudne. Do jego falstartu wydatnie przyczyniła się polityka. Ustawa powstawała długo. Jej autorzy zastanawiali się, jak pogodzić bransoletki z powszechnym przekonaniem, że skazany ma siedzieć. Długo była poprawiana w komisjach sejmowych. Ale wiele błędów w niej pozostało. Zawierucha w koalicji rządowej, jej rozpad i wcześniejsze wybory sprawiły, że ustawa o SDE została przyjęta w dniu, w którym posłowie skrócili swoją kadencję.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.