Łoboda: Niejasne przepisy mnożą absurdy

Iwona Aleksandrzak
Iwona Łoboda, dziennikarz działu prawaDGP
28 października 2011

Choć uczuć religijnych strzegą trzy akty prawne, to w rzeczywistości ochrona jest iluzoryczna. Źle sformułowane przepisy pozwoliły za to zdobyć rozgłos celebrytom i zachęciły do zabawy malkontentów.

Dowodem są liczne skargi, które co roku w okresach przedświątecznych wartkim strumieniem płyną do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Rady Reklamy. W 2008 r. aż 287 listów przyszło od osób, które uważały, że ich uczucia religijne zostały naruszone przez reklamy telewizyjne. Po interwencji oburzonych telewidzów KRRiT zażądała zawieszenia emisji bożonarodzeniowej reklamy Hoop Coli pt. „Colędawanie”. Telewidzów obraziły użyte w spocie gry słów, np. „Hoop colę daj, colę daj”. Ich zdaniem za bardzo nawiązywało to do utworu „Hej, kolęda”, który nie jest nawet pieśnią religijną, tylko ludową pastorałką. Za tę sytuację należy winić ustawodawcę, który w ustawie medialnej zamieścił nieostre pojęcia.

Pozostało 46% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.