Andrysiak: Predefiniowanie nieustalające, czyli jak mówić do petenta

Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnego DGP
Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnegoGazetaPrawna.pl
9 października 2012

Mieszkańcy mojej miejscowości wystąpili kiedyś do gminy z prośbą o udzielenie informacji, kiedy to w końcu rozpocznie się, planowana od dawna, budowa sieci wodociągowej. Jakie było ich zdziwienie, gdy nie dość, że odpowiedź nadeszła, to jeszcze w terminie.

 Pan, podpisany z imienia i nazwiska, opatrzony stosownymi tytułami, na bitych czterech kartkach wyjaśniał zawiłości planowania, wdawał się w szczegóły prawa budowlanego i zagłębiał w niuanse gminnej polityki przetargowej (cokolwiek to znaczy). Jednej wszakże informacji pismo nie zawierało: kiedy rzeczona inwestycja się rozpocznie.

Mieszkańcy nawet nie byli zdziwieni. W końcu każdy, kto choć raz w życiu otrzymał pismo, w którym „wzywa się do osobistego stawiennictwa pod rygorem odpowiedzialności, a w przypadku kontaktu telefonicznego prosimy o kontakt” albo „zakład wydał orzeczenie nieustalające niezdolności do pracy” wie, że nie zawsze język służy do porozumienia się. Czasami ukrywa, co ma zostać ukryte. Albo gubi sens w napuszonej formie.

Pozostało 43% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.