Komentarz redakcji: Huzia na notariusza

Andrzej Jankowski
Andrzej JankowskiDGP
26 marca 2010

Przekształcanie lokali spółdzielczych we własność nie miało od samego początku szczęścia do paragrafów. Najpierw o symboliczną złotówkę posprzeczali się posłowie. Potem dwa razy w sprawie ustawy musiał interweniować Trybunał Konstytucyjny.

I oto teraz, kiedy wydawało się, że spółdzielcy mają już upragnione tytuły własności w garści, okazało się, że tysiące aktów notarialnych może być nieważnych. Beztroska rejentów zdemolowała spokój właścicielom mieszkań. Wystarczyła jedna chwila nieuwagi, jedno drobne przeoczenie w podpisie, i dla każdego spółdzielcy stało się jasne, że bez ważnego aktu notarialnego nikt nie może być panem we własnym domu. Akty notarialne, które miały być ostoją pewności i bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami, w przypadku spółdzielczych przekształceń stały się największym zagrożeniem dla tego bezpieczeństwa. Ale roztargnieni notariusze utopili nie tylko przekształcenia własnościowe, utopili także reputację rejentalnej pieczęci. Notariusz, który dzisiaj nie jest w stanie przypilnować podpisów pod oświadczeniami woli stron, powinien raczej spisywać bajki, a nie akty notarialne.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.