To nie jest czas dla wizjonerów [OPINIA]
Po ostatecznym wycofaniu się Angeli Merkel z polityki oczy wszystkich europejskich stolic były zwrócone w kierunku Paryża. To Emmanuel Macron miał po kanclerz Niemiec przejąć rolę rozgrywającego w UE i istotnie sam główny zainteresowany nie ukrywał, że ta pozycja zdecydowanie leży w zasięgu jego zainteresowań. Być może nawet aż za bardzo, bo gdzieś po drodze zapomniał, że żeby być liderem w Europie, najpierw musi wygrać krajowe rozgrywki.