W Sejmie w ostatnich dniach nastąpiło przyspieszenie jeśli chodzi reaktywację Trybunału Stanu – posłowie Koalicji 15 października postanowili ożywić i zatrudnić to de facto martwe od wielu lat ciało do rozliczenia dotychczasowej działalności szefów: NBP Adama Glapińskiego i KRRiT Macieja Świrskiego. Przy tej okazji jednak warto zadać pytanie o sens utrzymywania instytucji, która przez ponad sto lat istnienia przeprowadziła cztery postępowania i skazała dwie osoby.
Stanąć przed Trybunałem Stanu – to brzmi poważnie, bo sugeruje popełnienie ciężkiego przestępstwa przeciwko ojczyźnie. Tak zresztą kategorię rozpatrywanych przed TS spraw definiowała konstytucja marcowa z 1921 roku, gdzie mowa była o odpowiedzialności za „zdradę kraju” czy „pogwałcenie Konstytucji”. W praktyce jednak, zwłaszcza w ostatnich latach, organ ten stał się niezbyt groźnym starszakiem na oponentów politycznych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.