1 lipca 2026 roku stanie się dla polskiego rynku kryptoaktywów datą graniczną. Tego dnia wygasa unijny okres przejściowy wynikający z rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets), a każdy podmiot świadczący usługi w zakresie kryptoaktywów na terenie Unii Europejskiej będzie musiał legitymować się nową licencją CASP (Crypto-Asset Service Provider). Tymczasem w Polsce nie ma organu uprawnionego do jej wydawania, nie ma sankcji za jej brak i – co już pewne – nie ma jej też Zondacrypto.
Do rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych, prowadzonego przez dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Katowicach, wpis uzyskało 1841 podmiotów, z czego 1208 pozostaje formalnie aktywnych. Jak przyznają eksperci, wejście do tego rejestru było przez lata wyjątkowo proste – wymogi sprowadzały się do minimum, a spółka mogła się wpisać nawet z kapitałem zakładowym wynoszącym zaledwie 5 tys. zł. Skutek jest taki, że wpisy uzyskiwały firmy niemające realnej działalności, osoby fizyczne czy podmioty świadczące usługi wyłącznie za granicą. Na liście figuruje nawet upadły kantor Cinkciarz.pl - wyjaśnia portal Prawo.pl.
Kryptowaluty bez licencji
Radca prawny Kuba Szpringer z kancelarii Karwasiński Szpringer i Wspólnicy szacuje w rozmowie z serwisem, że faktyczną działalność w zakresie kryptoaktywów prowadziła lub prowadzi najwyżej jedna czwarta zarejestrowanych podmiotów. Spośród nich zdecydowana większość nie spełnia wymagań niezbędnych do uzyskania licencji CASP. W optymistycznym scenariuszu gotowość do przejścia pełnej ścieżki licencyjnej – w Polsce lub zagranicą – wykaże mniej niż 50 podmiotów.
Wymogi licencji CASP są bowiem nieporównanie surowsze od dotychczasowego wpisu do rejestru VASP (Virtual Asset Service Provider). Obejmują zaawansowane standardy technologiczne, wymogi kapitałowe, zasady ładu korporacyjnego oraz rozbudowane procedury compliance. Podmiot ubiegający się o licencję nie może mieć na swoim koncie wcześniejszych zastrzeżeń regulatora, ostrzeżeń nadzorczych ani wątpliwości co do wiarygodności finansowej.
Zondacrypto bez licencji w Estonii i na Cyprze
Spółka BB Trade Estonia OÜ, będąca właścicielem giełdy Zondacrypto, działała dotychczas na podstawie estońskiej licencji VASP przez tamtejszą Jednostkę Analityki Finansowej (Financial Intelligence Unit). Portal Bankier.pl wyjaśnia, że licencja ta wygasa wraz z końcem okresu przejściowego MiCA i nie jest tożsama z zezwoleniem CASP. Prezes Przemysław Kral zapewniał publicznie o gotowości do MiCA i złożeniu wniosków w dwóch krajach – na Cyprze i w Estonii.
Z jego własnych słów wynika jednak, że cypryjski organ nadzorczy CySEC odmówił wydania zezwolenia. Prezes sugerował, że ktoś zwrócił się do regulatora z prośbą o odmowę i że firma dysponuje na to dowodami, nie podając jednak szczegółów. W Estonii wniosek pozostawał bez pozytywnego rozstrzygnięcia. Już w lipcu 2025 roku BB Trade Estonia OÜ wpisano na listę estońskiej Jednostki Analityki Finansowej – trafiają na nią podmioty, które nie dopełniły ciążących na nich obowiązków. Przyczyną wpisu był brak sprawozdania biegłego rewidenta dotyczącego środków własnych.
Mec. Łukasz Chacia, adwokat i wspólnik w Kancelarii Karaś Chacia i Wspólnicy, wskazuje, że z doniesień medialnych wynika, iż estoński nadzór miał zastrzeżenia do działalności Zondy, a audytor odmówił potwierdzenia, że spółka posiada wymagany kapitał. Można domniemywać, że BB Trade Estonia OÜ od momentu powstania mogła nie mieć dostępu do deklarowanych zasobów finansowych. Przyznał to pośrednio sam prezes Kral, który ujawnił, że giełda nie dysponuje kluczami do portfela zawierającego ponad 4,5 tys. bitcoinów – klucze miał posiadać zaginiony w 2022 roku Sylwester Suszek, założyciel poprzedniczki Zondy, giełdy BitBay.
Radca prawny Artur Bilski, ekspert ds. kryptoaktywów w rozmowie z portalem Prawo.pl zaznacza, że wymogi CASP są wyśrubowane, a organ nadzorczy bierze pod uwagę całą historię podmiotu – w tym wcześniejsze ostrzeżenia i zarzuty. Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegała przed Zondą już w 2018 roku i kierowała do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Profesor Witold Srokosz z Uniwersytetu Wrocławskiego, radca prawny, potwierdza, że rozporządzenie MiCA oraz delegowane rozporządzenia Komisji Europejskiej wprost dopuszczają możliwość odmowy zezwolenia na podstawie oceny reputacji właściciela giełdy i rękojmi bezpiecznego prowadzenia działalności.
Śledztwo prokuratury w sprawie kryptowalut i 350 milionów złotych strat
17 kwietnia 2026 roku Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie Zondacrypto. Jak podaje prokuratura na swoich stronach rządowych, postępowanie obejmuje zarzuty wprowadzenia w błąd wielu osób co do możliwości zakupu i przechowywania walut fiat oraz kryptowalut na giełdzie, a także przyjmowania, przechowywania i transferowania środków płatniczych w sposób mogący utrudnić stwierdzenie ich przestępnego pochodzenia. Śledztwo obejmuje zachowania na terenie całego kraju w okresie od 2022 roku i zostało powierzone Centralnemu Biuru Zwalczania Cyberprzestępczości z Wrocławia. Szacowana wysokość strat wynosi co najmniej 350 mln zł i stale rośnie wraz z napływającymi zawiadomieniami.
Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach, prokurator Michał Binkiewicz, informował, że zawiadomienia spływają z całego kraju, a ich liczba rośnie lawinowo. Pokrzywdzeni skarżą się przede wszystkim na niemożność wypłaty środków zdeponowanych na giełdzie. Prokuratura rozszerzyła sieć przyjmowania zawiadomień na prokuratury okręgowe z terenu województwa śląskiego w Bielsku-Białej, Częstochowie, Gliwicach, Katowicach i Sosnowcu, a do prokuratur regionalnych w całym kraju wysłano zalecenia mające przyspieszyć ustalenie wszystkich pokrzywdzonych. Jednocześnie nadzór ostrzegał przed fałszywymi ofertami pomocy w odzyskaniu środków, które pojawiły się w mediach społecznościowych.
Problemy Zondy nie zaczęły się w ostatnich tygodniach. Jak podkreśla profesor Srokosz, w 2025 roku zdarzało się wielomiesięczne przetrzymywanie środków klientów, tłumaczone procedurami przeciwdziałania praniu pieniędzy. Portal BeInCrypto Polska wskazuje, że analiza firmy Recoveris, opublikowana przez serwisy money.pl i Wirtualna Polska na początku kwietnia 2026 roku, wykazała spadek stanu bitcoinów w gorących portfelach giełdy o 99 procent między sierpniem 2024 roku a marcem 2026 roku – z poziomu 55,7 BTC do zaledwie 0,18 BTC.
Licencja MiCA i polskie prawo – regulacyjna próżnia
Polska jako jedyna duża gospodarka UE nie uchwaliła do tej pory przepisów wdrażających MiCA do prawa krajowego. Ustawa o rynku kryptoaktywów była dwukrotnie przyjmowana przez Sejm i dwukrotnie zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. W efekcie nie wskazano organu uprawnionego do wydawania licencji CASP, a Komisja Nadzoru Finansowego nie może przyjmować wniosków licencyjnych. Jak wyjaśnia portal Prawo.pl, nie wyznaczono też organu partnerskiego dla nadzorców z innych państw UE, co oznacza, że nawet gdyby zagraniczny regulator chciał przekazać Polsce informacje o nieprawidłowościach na krajowym rynku, formalnie nie miałby komu ich przesłać.
Brak ustawy nie znosi jednak obowiązywania unijnego rozporządzenia MiCA. Od 1 lipca 2026 roku prowadzenie działalności w zakresie kryptoaktywów bez licencji CASP będzie niezgodne z prawem unijnym. Problem polega na tym, że w Polsce nie wprowadzono jednocześnie sankcji za naruszenie tego zakazu. Jedyną potencjalną podstawą odpowiedzialności pozostaje art. 60(1) § 1 kodeksu wykroczeń, przewidujący karę ograniczenia wolności albo grzywny za prowadzenie działalności gospodarczej bez wymaganego zezwolenia.
Mec. Aleksander Wilner, adwokat i założyciel kancelarii WILNER, wskazuje wprost, że część podmiotów już dziś kalkuluje, że ta sankcja jest nieproporcjonalna do potencjalnych zysków z dalszego działania bez zezwolenia. Jednak przestrzega zarazem, że udokumentowane naruszanie MiCA będzie miało znaczenie przy ewentualnym późniejszym wniosku licencyjnym w jakimkolwiek kraju UE. Wskazuje ponadto, że rolę regulatora zastąpić mogą banki, które – stosując własne polityki ryzyka – mogą wypowiadać umowy podmiotom działającym w krypto bez ważnej podstawy regulacyjnej. Bez rachunku w złotych i euro żaden model biznesowy zorientowany na klienta detalicznego nie będzie funkcjonował.
Scenariusze na 1 lipca. Konsolidacja, szara strefa, partnerstwo
Podmioty wpisane do rejestru VASP, które nie uzyskają licencji CASP, stoją przed kilkoma możliwymi ścieżkami. Część, zwłaszcza zarządzające środkami klientów giełdy, będzie zobligowana do ich zwrotu i zamknięcia działalności. Inne firmy, które nie miały bezpośredniego dostępu do pieniędzy klientów, po prostu wyłączą określone usługi. Jak wyjaśnia portal Prawo.pl, niektóre podmioty poszukują licencji w bardziej liberalnych jurysdykcjach UE – Łotwa aktywnie zabiegała o przyciągnięcie polskich firm kryptowalutowych.
Wojciech Ługowski, radca prawny i partner w kancelarii Lawarton, wskazuje na scenariusz polegający na nawiązaniu współpracy z większym, licencjonowanym podmiotem i świadczeniu usług jako partner lub podwykonawca. Takie rozwiązanie pozwala zachować bazę klientów, wymaga jednak znacznych nakładów organizacyjnych i finansowych. Michał Królik, menedżer odpowiedzialny za sektor kryptoaktywów w firmie Mediarecovery, prognozuje, że po 1 lipca 2026 roku nastąpi wyraźna konsolidacja rynku, a użytkownicy i kapitał przeniosą się na regulowane platformy dysponujące licencją CASP.
Część branży może próbować skorzystać z instytucji tzw. reverse solicitation – wyjątku, który pozwala podmiotom spoza UE obsłużyć klienta unijnego bez licencji, wyłącznie jeśli to klient zgłosił się do firmy z własnej inicjatywy, bez jakiegokolwiek marketingu kierowanego do mieszkańców UE. Prawnicypodkreślają jednak, że wyjątek ten jest bardzo wąski i w przypadku podmiotów aktywnie działających na rynku krajowym praktycznie nie do zastosowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu